W legnickim Sądzie Rejonowym ruszył proces, jaki niemieckiej fabryce firanek wytoczyła zwolniona dyscyplinarnie szwaczka. Kobieta domaga się przywrócenia do pracy.


W środę w legnickim Sądzie Rejonowym ruszył proces. – Chcę wrócić do pracy. Żadne odszkodowanie mnie nie interesuje. Pieniądze by się pewnie przydały, ale nie dam się przekupić – mówiła przed wejściem na sądową salę kobieta.
Szwaczka nie zgodziła się na ugodę. Podobnie jak pełnomocniczka właścicieli fabryki. W związku z tym sędzia Anna Jabłońska – Socha rozpoczęła proces. Na czerwcowej rozprawie przesłucha pierwszych świadków.
- Na sądowej sali będziemy chcieli wykazać, że przyczyną zwolnienia dyscyplinarnego nie był sam fakt wywieszenia flagi, tylko szereg zachowań pracownicy godzących w interes pracodawcy – powiedziała mecenas Marta Klonowska, pełnomocniczka zarządu ADO.
Zwolnioną szwaczkę w sądzie wspierały koleżanki i koledzy z „Solidarności”. – Bezczelność naszego szefostwa nie ma granic! – komentowali związkowcy argumentację niemieckich właścicieli zakładu.[FOTORELACJA]6390[/FOTORELACJA]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz