Czwarta edycja Bitwy DJ-ów w Legnickim Polu przeszła przez scenę jak burza i zostawiła po sobie rozgrzany parkiet, echo basów i wspomnienia, które jeszcze długo będą dudnić w głowach. Gdy zapadł zmrok, a zielony teren przy ulicy Księżnej Anny zamienił się w wielką taneczną przestrzeń, wszystko inne przestało mieć znaczenie. Światła tańczyły w rytmie setów, a publiczność poddała się temu, co najważniejsze energii chwili i muzyce, która wciągała bez pytania.
To nie była zwykła impreza. To był manifest lokalnej sceny klubowej, która pokazała, że potrafi porwać tłum i stworzyć atmosferę jak z największych festiwali. Wójt Rafał Plezia nie krył radości, patrząc na bawiących się ludzi, których z roku na rok jest coraz więcej. Bo Bitwa DJ-ów to nie tylko muzyka. To wspólne przeżywanie, tańczące światła, puls emocji i dowód, że Legnickie Pole wie, jak robić imprezy z charakterem.
7 2
Świetna impreza, aż żal, że tylko raz w roku, włodarze stworzyli coś wyjątkowego, klimat, myzyka, organizacja na najwyższym poziomie.
Każdy się czuł zaopiekowany, niczego nie brakowało, czuliśmy się jak w domu.
Na pewno będziemy wracać, pozdrawiam organizatorów, świetna robota.
2 2
odbyło się poniemieckie śmietnisko zwane jarmarkiem. 🤣
2 2
Przygotowali tam spore miejsce dla słuchająco-oglądajacych. Ci co przyszli a właściwie kupili bilety mogli poczuć sie jak w loży vip
3 1
Legnica może się chować, już rozumiem kwestie wykupu biletu, stąd był widoczny poziom organizacji, + rotacja ludzi, nie było patologii jak w Legnicy