Pogoda była kapryśna jak słowiańskie żywioły. Raczyła deszczem, straszyła burzą i nagle zachwycała tęczą, jakby sama chciała wpleść się w opowieść o Nocy Świętojańskiej. W tym wszystkim „Legnickie Wianki” miały jeszcze więcej magii, bo natura sama dopisała do wydarzenia własną scenografię, której nie dałoby się zaplanować.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz