Krzysztof Zachwieja rozbił ręką około stu drewnianych desek. Dziś miał okazję uderzyć w deskę w garniturze. Tuż po ślubie z Anną Brzdęk, trener karate musiał sprostać wyzwaniu postawionemu przez kolegów.
Ślub pamięta się na długo, dlatego powinien być wyjątkowym przeżyciem zwłaszcza dla młodej pary. Tak na pewno dzisiejszy dzień będzie wspominać Krzysztof Zachwieja, trener Legnickiego Klubu Karate Kyokushin.[FOTORELACJA]4648[/FOTORELACJA]
Tuż po opuszczeniu Urzędu Stanu Cywilnego w Legnicy, przed drzwiami wejściowymi, czekali na małżonków członkowie klubu karate. Świeżo upieczony mąż nie miał łatwego zadania, bo musiał rozbić ręką drewnianą deskę. Krzysztof Zachwieja nie ukrywał zaskoczenia, ale pięścią uderzył w deskę, która przełamała się na dwie równe połowy. Trener z karate jest związany od ponad 30 lat. - W swoim życiu rozbiłem już około stu desek – przyznaje Zachwieja. - Łamanie drewna ręką nie jest łatwe, więc trzeba intensywnie trenować.
Członkowie LKKK zapierali się, że deska nie była lekko nadłamana, co mogłoby ułatwić zadanie trenerowi. Tym bardziej Zachwieja miał twardy orzech do zgryzienia, bo uderzyć i połamać deskę bez rozgrzewki to nie lada wyczyn. Z drugiej strony nic w tym dziwnego, bo założenie obrączki musi znacznie podnosić poziom adrenaliny.
Podobno w środowisku karateków zakorzeniła się tradycja, że ten, któremu tuż po ślubie nie uda się rozbić deski ręką, nie zasługuje na żonę.


Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz