Ciało kobiety, jako całość, ciało kobiety, jako fragment, pokazane w tonacji czarno – białej, w nietypowej pozie – to "Akty" Wacława Wantucha. Wernisaż wystawy i spotkanie z jej autorem odbyło się w sobotę.

Artysta już od wielu lat zamyka w kadrach fotograficznych piękno kobiecego ciała. Mówi, że robi akty kobiece, bo w męskim ciele nie ma nic ciekawego.
- Kobieta to jest piękne stworzenie, obłe, pulchne, przyjemne dla oka, a facet to jest coś kanciastego, włochatego, obleśnego, przepraszam panie, które być może się fascynują męską urodą – powiedział ze śmiechem.
Prace, które znalazły się na wystawie to przekrój 10 lat jego pracy. Jak powiedział nie potrafi nawet powiedzieć spośród ilu fotografii dokonywał wyboru.
- Jedna sesja pośrednio w okolicach pięciuset, tysiąca, czasami trzech tysięcy zdjęć a to jest wybór z wielu sesji, nie potrafię tego powiedzieć – stwierdził artysta.
Wystawa to zbiór obrazów kobiecego ciała ukazanych w nietypowych, czasem wręcz zaskakujących pozach. Na niektórych autor ukazał jedynie fragmenty kobiecego ciała, co wcale nie umniejsza a wręcz potęguje wrażenie, kiedy patrzy się na nagą pierś, pośladek, biodro. Współpracę z modelkami określa, jako żywioł, najczęściej bywa tak, że po prostu mówi: „kombinuj dziewczyno” i stara się wydobywać z tej kombinacji to, co najlepsze. Uważa, że bardzo ważne są kobiece ręce, palce, dłonie, stopy. Zapytany o to, czy ciało kobiety, jako całość, czy jako fragment, co jest trudniejsze do sfotografowania, odpowiedział.

- Dla mnie tu nie ma rozdzielenia, dlatego, że najczęściej jest tak, że to wszystko wynika w trakcie robienia zdjęć powiedział artysta. – To wszystko wychodzi spontanicznie, albo ciało układa się w taki sposób, że nadaje się do pełnej postaci, albo jest tak, że jakiś fragment ciała jest do zamknięcia w kadrze. Modelki, które pozowały do zdjęć, jak mówi mieszczą się w przedziale rozmiarów, który można określić, od ucha igielnego po bramę Wawelu.
Patrząc na dzieła Wacława Wantucha nie można mieć wątpliwości, że artysta jest bardzo wrażliwym człowiekiem. Jakie uczucia targały mistrzem i jakie chce wzbudzać w odbiorcach za pośrednictwem swoich prac? Odpowiedź okazała się zaskakująco prosta, jak czarno – biała tonacja wszystkich fotografii.
- Gdyby popatrzeć na to od tej strony, to po prostu chciałem zmaterializować powiedzenie „pokazać kogoś w dobrym świetle” – powiedział Wacław Wantuch. – To jedyne uczucia, jakie mną targały. Jeśli chodzi o uczucia odbiorców nigdy się nad tym nie zastanawiałem. To indywidualna kwestia interpretacji każdego z nas, dlatego, że działalność człowieka, który robi w zawodzie artysty ma chyba sens wtedy, kiedy się robi coś dla siebie. To jest szalenie egoistyczny zawód a ja po prostu robię, to, co lubię.[FOTORELACJA]3134[/FOTORELACJA]
Wystawa, którą tłumnie odwiedzili legniczanie wzbudziła wiele emocji, jednak nie szokowała.
- Nie szokują mnie te zdjęcia, są piękne – powiedział Tomasz Adamowski. – Artysta pięknie uchwycił kobietę, nie ma w tym jakiegoś epatowania erotyzmem, jest nagość, ale ta nagość nie jest w żaden sposób wulgarna. Równocześnie przez tom, że prace są czarno – białe jest jeszcze dodatkowy klimat, tak, jak autor mówił, one nie mają charakteru takiego gazetowego ( zdjęcia erotyczne, przyp. red.) są jedynie piękną sztuką.
Wystawa „Akty” Wacława Wantucha będzie czynna do 1 maja br. Można ją oglądać w Galerii Ring.