Semestr zaczyna się zawsze ambitnie: nowe notatniki, świeża energia, kalendarz aż klika od planów. A pokój? Ten sam, tylko jakby mniejszy. Walizka po ostatnim weekendzie u rodziców czeka nierozpakowana, longboard opiera się o biurko, gitara pilnuje rogu, a suszarka do ubrań robi za parawan. Nad biurkiem wisi mapa marzeń, pod biurkiem rośnie kolekcja kabli, które „na pewno się przydadzą”. W pewnym momencie łapiesz się na tym, że więcej czasu zajmuje przesuwanie rzeczy niż samo uczenie się.