Sama nazwa - certyfikat kompetencji zawodowych – wskazuje, że to jest dokument potwierdzający wiedzę i kompetencje do prowadzenia firmy transportowej. Każdy, kto chce prowadzić taką działalność lub chce pełnić funkcję zarządczą w firmie zajmującej się zawodowo transportem, potrzebuje takiego certyfikatu. Jednak życie transportowe pokazuje, że sposoby na pozyskanie tego ważnego dokumentu są różne i dyskutowane szeroko w branży.
- Jest to niezwykle ważny dokument. Poświadcza on posiadanie odpowiednich kompetencji osoby zarządzającej operacjami transportowymi u przewoźnika. Osoba nie posiadająca CKZ nie ma możliwości otwarcia firmy transportowej w Polsce, jak również na terenie UE. Każdy prowadzących działalność transportową powinien zrobić taki certyfikat, ale nie musi. Egzaminy są pisemne, więc weryfikują tylko wiedzę teoretyczną. W tym zakresie nie ma możliwości przeprowadzenia egzaminów praktycznych – wyjaśnia Mariusz Frąc, członek zarządu Stowarzyszenia Ambasador Polskiego Transportu.
Przepisy dopuszczają zatrudnienie i współpracę z osobą posiadającą CKZ, jeżeli chcemy otworzyć firmę transportową, ale nie posiadamy własnego certyfikatu. W praktyce jest inaczej, bo właśnie certyfikaty są użyczane w celu pozyskania licencji. Osoba użyczająca CKZ nie spełnia funkcji określonej w przepisach, nie sprawuje pieczy w sposób rzeczywisty i ciągły nad operacjami transportowymi przedsiębiorcy.
- CKZ może zrobić każda pełnoletnia, niekarana osoba. Uważam, że dla osób niemających styczności z transportem, będzie to bardzo trudne. Dla tych, których praca zawodowa lub pasja popchnęła na tory transportu, będzie to o wiele lżejsze zadanie. Materiał do opanowania jest bardzo obszerny i obejmuje wielu dziedzin z "życia" firmy. Dlatego uważam, że w teorii jest to ważny i cenny dokument. CKZ nie jest żadnym dwugodzinnym kursem internetowym z egzaminem, którego nie da się nie zaliczyć. Każdy z nas, jak będzie miał użyczony certyfikat, może prowadzić działalność transportową. Nikt nie weryfikuje wiedzy i umiejętności osób, które faktycznie prowadzą działalność transportową. Praktyka użyczania CZK jest w Polsce plagą i w niektórych sytuacjach możemy mówić nawet o sytuacji patologicznej – kontynuuje Mariusz Frąc.
Zgodnie z przepisami, osoba zarządzająca może kierować operacjami transportowymi nie więcej niż czterech różnych przedsiębiorstw, realizowanymi za pomocą połączonej floty, liczącej ogółem nie więcej niż 50 pojazdów. Przepisy w pewien sposób ograniczają możliwość użyczania CKZ, ale polska rzeczywistość transportowa jest inna. Na stronie internetowej Krajowego Rejestru Elektronicznego Przedsiębiorców Transportu Drogowego, która jest prowadzona przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego, można znaleźć osoby zarządzające jednocześnie w dziesiątkach firm.
- Przecież nie kto inny jak GITD, powinien stać na straży przestrzegania tych przepisów. Mają do tego narzędzia, ale nie ma reakcji. Wygląda to tak, że zgłasza się firma do GITD po licencję z CKZ przysłowiowego Kowalskiego, który to swoje CKZ użyczył już wcześniej do 20 firm. A GITD wydaje licencję nr 21 na ten certyfikat. Sam nie wiem, jak to nazwać, ale taka sytuacja rodzi patologiczne sytuacje i pozwala prowadzić działalność transportową przedsiębiorcom, którzy nie mają o tej branży pojęcia. Zdecydowanie za mało mówi się o nadużywaniu CKZ. Przecież widać te firmy jak na dłoni w systemie KREPTD. System, który został zbudowany przez GITD za unijne pieniądze pokazuje, że w Polsce nie przestrzegamy unijnych przepisów. O ironio, pokazuje to instytucja, która powinna tych przepisów przestrzegać - GITD. To właśnie ten organ wpisuje do KREPTD zarządzających i obsługujących dziesiątki firm jednocześnie. A jest to sprzeczne z przepisami - irytuje się Mariusz Frąc.
Co ważne, użyczający certyfikat odpowiada za błędy firmy transportowej, która prowadzi działalność na jego podstawie. Sytuacje, za które może być ukarany zarządzający, określone są w taryfikatorze będącym załącznikiem do Ustawy o Transporcie Drogowym. Przykładowo, przekroczenie przez kierowcę dopuszczalnego tygodniowego czasu prowadzenia pojazdu o co najmniej 14 godzin, to kara w wysokości 1 tys. złotych. Przekroczenie przez kierowcę dopuszczalnego dwutygodniowego czasu prowadzenia pojazdu o co najmniej 23 godziny, to już koszt w wysokości 1,5 tys. złotych. Kary są także możliwe za nieposiadanie ważnego aktualnego badania technicznego potwierdzającego zdatność pojazdu do ruchu drogowego czy za posiadanie usterki lub usterki układu hamulcowego, połączeń układu kierowniczego, kół, opon, zawieszenia, podwozia lub innego wyposażenia, zakwalifikowanego jako niebezpieczne. To przykładowe pozycje z taryfikatora. Najcięższym wymiarem kary jest możliwość zawieszenia certyfikatu takiej osobie.
Powszechna opinia w środowisku transportowym pozwala na sformułowanie stwierdzenia, że w Polsce istnieje handel użyczaniem certyfikatów kompetencji zawodowej. Ten fakt sam nasuwa pytanie, jak taka sytuacja ma cokolwiek wspólnego z rzetelnym prowadzeniem firmy transportowej? Niewykwalifikowany, z użyczonym certyfikatem, właściciel firmy transportowej może narażać swoich pracowników na niebezpieczeństwo. Dodatkowo siebie samego i również innych przewoźników. Jeżeli nie posiadamy teoretycznej i praktycznej wiedzy jak prowadzić firmę transportową, to nie wiemy np. jak mamy policzyć koszty. A idąc dalej, w jaki sposób profesjonalnie policzyć stawkę za fracht. Dlatego mamy do czynienia z sytuacjami, w których pojawiają się oferty na rynku mocno zaniżające stawki. Przykładów niekompetencji i ich konsekwencji na podobnym poziomie jest w polskim transporcie wiele.
- Od kilku lat obserwujemy znaczny przyrost firm ze wschodnim kapitałem. To te firmy poszukują użyczających CKZ, żeby mogły u nas prowadzić działalności transportowe. Niestety, często są to osoby nieznające rynku europejskiego. Zatrudniają kierowców z krajów swojego pochodzenia i wypłacają im wynagrodzenia często pomijając składki do ZUS. To powoduje, że mogą oferować niższe stawki, zabierając tym samym pracę uczciwym przedsiębiorcom. Na bazie seryjnego, niekontrolowanego użyczania CKZ, a w konsekwencji niekontrolowanego przyrostu licencji, pojawiają się na rynku firmy tzw. "krzaki". Na wstępie mają one niższe koszty wejścia, a także nie są prawidłowo zarządzane i nadzorowane, zaniżając ceny frachtów. Takie wydmuszki wpadające na rynek, robiące zamieszanie i znikające. Pozostawiają po sobie niezapłacone faktury, nieopłacone ZUS-y za kierowców, a co najgorsze, zepsuty rynek. Na polskim rynku transportowym zostają walczący o życie, uczciwi przewoźnicy. Dlatego uważam, że na kontroli CKZ skorzystają uczciwe firmy, pracujące na swoja opinię latami – mówi wprost członek zarządu Stowarzyszenia Ambasador Polskiego Transportu.
Zwracamy uwagę na nadużywanie tego procederu i brak nad nim kontroli. Starajmy się pilnować przepisowych ograniczeń. Poza tym nie twórzmy fikcji, bo zarządzający musi mieszkać niedaleko od firmy lub firm, którymi zarządza. Powołując się na przykład, że posiadający CKZ mieszka w Jeleniej Górze, a chce zarządzać firmą z Olsztyna, to od razu wiemy, że tego zarządzania nie ma i nie będzie. Taka zasada jest stosowana w Niemczech i sprawdza się doskonale. To proste i skuteczne rozwiązanie powinno ograniczyć znaczną część sztucznego użyczania Certyfikatu Kompetencji Zawodowych w Polsce.
Czy w takim razie CKZ powinna posiadać osoba zarządzająca transportem w firmie, czy sam przedsiębiorca transportowy - właściciel firmy?
- Uważam, że funkcja zarządzającego jest dobrą opcją. Nie zamyka drzwi przed przedsiębiorcami. Wyobraźmy sobie potężne biznesy, w których to zawsze właściciel musiałby posiadać CKZ i faktycznie zarządzać wskazanymi w rozporządzeniu płaszczyznami. Nie ma takiej możliwości. Nie mam zastrzeżeń do zatrudniania zewnętrznych osób posiadających CKZ. Mam zastrzeżenia do tego, że dzisiaj w Polsce mamy omijanie luk w przepisach i brak kontroli na użyczaniem CKZ, a nie faktyczne zarządzanie przedsiębiorstwem transportowym – konkluduje Mariusz Frąc.

Doradza i szkoli na rynku firm transportowym od 20 lat. Zaczynał jako młody chłopak od bycia kierowcą ciężarówki we własnej małej firmie transportowej. Jak sam wspomina, do pracy za kierownicą w wielkim aucie skusiła go chęć sprawdzenia się i doświadczenia przygody. Jeździł po wszystkich krajach europejskich. Najlepiej poznał rynek transportu w Niemczech i we Francji. Od zawsze był samodzielny i niezależny finansowo. W kolejnym okresie funkcjonowania własnej firmy transportowej wspomagał pracę swoich kierowców, zajmował się załadunkiem i rozładunkiem, a także serwisowaniem aut. Kiedy wspomina swoje początki w biznesie, to najgorzej zapamiętał nierzetelnych zleceniodawców, którzy zalegali z płatnościami. Wyspecjalizował się w czterech rodzajach naczep: cysternach spożywczych i paliwowych oraz wywrotkach i plandekach. Z kolejnej lekcji w prowadzeniu własnej firmy transportowej wyciągnął jedną ważną naukę – rzetelny, sprawdzony i uczciwy kontrahent to więcej, niż połowa sukcesu.
To co dało początek jego spółce MaWo Group, zaczęło się od kontroli z Państwowej Inspekcji Pracy w firmie transportowej Mariusza Frąca. Poprosił kolegę o pomoc w przygotowaniu swojej firmy do kontroli, a zakończyło się to założeniem spółki, która dzisiaj kompleksowo wspiera firmy transportowe i logistyczne.
Mariusz Frąc poznał branżę transportową z każdego miejsca pracy. Po 20 latach doświadczenia wie doskonale, jakie problemy mają małe, średnie i duże firmy transportowe. Potrafi odpowiedzieć na pytania czy musimy korzystać z pośredników przy ładunkach oraz jak podpisać zagraniczne kontrakty, które zapewnią nam płynność finansową.
Mariusz Frąc przeszkolił pracowników w ponad 100 firmach transportowych. Otworzył dla swoich polskich klientów ponad 150 działalności transportowych oraz oddziały w Polsce dla firm z Turcji, Ukrainy, Holandii i Niemiec. Posiada certyfikaty kompetencji zawodowych w międzynarodowym transporcie i uprawnienia do przewozu materiałów niebezpiecznych.
Prowadzi osobiście kanał MaWo Group na YT, pod nazwą Ambasador Polskiego Transportu oraz profil ekspercki na FB. Zaprasza ekspertów i rozmawia z nimi o problemach polskiej branży transportowej, które są ważne nie tylko dla sektora TSL, ale całej polskiej gospodarki. Razem z Wojciechem Romaniukiem powołał do życia stowarzyszenie Ambasador Polskiego Transportu. Chce realnie bronić interesów polskich przewoźników i naprawiać polskie przepisy prawne utrudniające prowadzenie działalności transportowej w Polsce.
Pracuje bardzo dużo, dlatego każdy wolny czas spędza ze swoją rodziną. Ekscytuje go energia, która wytwarza się przy połączeniu adrenaliny z motoryzacją. Uwielbia jeździć motocyklem i pływać łodzią motorową. Lubi zabierać swoje dzieci na biegi terenowe. Zawsze znajdzie czas na oglądanie z całą rodziną pokazów lotniczych, motocyklowych i traktorpulling’u. Od ponad 20 lat służy w Ochotniczej Straży Pożarnej. Udziela się charytatywnie na rzecz rozwoju sportu i rekreacji. Jest wielkim fanem siatkówki.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Paraliż na A4. Cztery auta rozbite
To ta ciężarówka że zdjęcia najechała na Volvo?? 🤣🤣
Koles
17:17, 2026-02-18
Nowa funkcja w aplikacji LKM
Karta Legniczanina program który zwalnia młodzież mieszkającą w Legnicy z zakupu biletu MPK, tyle i tylko tyle. Teraz proponuję się zastanowić MPK to spółka Miejska która utraciła przychody ze sprzedaży biletów. Czy teraz obecna władza będzie szukać oszczędności w spółce MPK poprzez ładnie nazywane optymalizacje, redukcje, zmniejszanie ilości autobusów i częstotliwości przejazdów, czy zacznie dotować z kasy miasta czyli podatków mieszkańców spółkę Miejską MPK która generuje straty dzięki programowi Karta Legniczanina?
Waldek
16:40, 2026-02-18
KGHM przedłużył umowę z NKT do 2036 roku
7 miliardów zysku to i robotnicy biurowi dostaną podwyżki A to tylko jeden z kontraktów
brawo
16:34, 2026-02-18
Uciekał motorowerem przed radiowozem
I znowu o jednego mniej będzie na meczu na trybunie C
Kazio
16:29, 2026-02-18