Pamiętam swoją pierwszą rakietę do tenisa. Była pożyczona. Za ciężka. Z gripem jak z innej epoki. I wiesz co? Myślałem, że tenis po prostu „nie jest dla mnie”. Dopiero po czasie zrozumiałem, że problemem nie byłem ja. Problemem była rakieta. Źle dobrana, przypadkowa, kompletnie niedopasowana do tego, jak gram (albo raczej: jak próbuję grać).
I tu zaczyna się cała historia. Bo rakieta tenisowa to nie jest tylko kawałek grafitu z naciągiem. To narzędzie. Partner. Czasem wręcz filtr między twoim zamachem a piłką. Brzmi górnolotnie? Może trochę. Ale jak już trafisz na „tę właściwą”, to… no cóż. Wiesz, o czym mówię?
Na kort możesz wyjść w byle jakich butach. Możesz zagrać starymi piłkami. Da się. Ale źle dobrana rakieta potrafi:
odebrać kontrolę
męczyć rękę
zabić przyjemność z gry
A dobra? Robi dokładnie odwrotnie. Pomaga. Stabilizuje. Daje pewność, że piłka poleci tam, gdzie chciałeś (no… przynajmniej częściej).
Tak sobie myślę, że to trochę jak kierownica w samochodzie. Też „tylko element”, a bez niej ani rusz.
Bo katalogi swoje, a kort swoje.
W teorii czytasz:
waga: 300 g
balans: na główkę
sztywność: taka i taka
W realu:
– jedna rakieta „ciągnie” zamach,
– inna wybacza spóźnienie,
– jeszcze inna męczy nadgarstek po 30 minutach.
I nagle liczby przestają być najważniejsze. Liczy się feeling. To, jak rakieta pracuje w ruchu. Jak oddaje piłkę. Jak brzmi przy czystym trafieniu (tak, dźwięk też ma znaczenie).
Nie będę robił wykładu. Zróbmy to po ludzku.
Zazwyczaj:
lżejsza
większa główka
więcej mocy „za darmo”
Pomaga w nauce. Wybacza błędy. I to jest jej największa zaleta. Bo na tym etapie i tak masz ich sporo (spokojnie, każdy miał).
Tutaj zaczyna się zabawa.
więcej kontroli
lepsze czucie
większy wpływ na piłkę
Taka rakieta do tenisa nie robi wszystkiego za ciebie. Ale daje narzędzia, żeby grać lepiej. O ile wiesz, co robisz.
Precyzja. Stabilność. Kontrola. I zero litości dla złej techniki.
To sprzęt dla tych, którzy:
mają powtarzalny zamach
wiedzą, czego chcą
nie szukają pomocy, tylko kontroli
Czy trzeba tu dochodzić? Niekoniecznie. Ale warto wiedzieć, że taki etap istnieje.
Krótko. Bez lania wody.
Waga – im cięższa rakieta, tym większa stabilność, ale i większe wymagania fizyczne
Balans – na główkę = więcej mocy, na rączkę = więcej kontroli
Sztywność – sztywna daje moc, miękka komfort
I teraz ważne: nie ma jednego „najlepszego” ustawienia. Jest najlepsze dla ciebie. I to jest cała filozofia.
Grasz z głębi kortu? Dużo topspinu? Potrzebujesz czegoś, co pomoże unieść piłkę i da margines nad siatką.
Lubisz płaskie uderzenia? Precyzję? Krótsze wymiany? Inny typ rakiety będzie lepszy.
I nie, nie musisz od razu wiedzieć, jaki masz styl. On często wychodzi… po drodze. Rakieta może go nawet trochę ukształtować. Tak, serio.
Tu zrobię mały przystanek, bo to ważne.
Wielu graczy myśli: „zmienię rakietę, będę grał lepiej”. Czasem to działa. Czasem nie.
Nowa rakieta do tenisa:
nie naprawi złej techniki
nie zastąpi treningu
nie zrobi z ciebie zawodowca w tydzień
Ale może:
zwiększyć komfort
zmniejszyć zmęczenie
poprawić regularność
I to już jest dużo.
Szybka dygresja (ale bardzo na temat).
Rakieta rakietą, ale naciąg potrafi zmienić wszystko. Dosłownie.
za twardy = brak komfortu
za miękki = brak kontroli
źle dobrany = frustracja
Często słyszę: „ta rakieta mi nie leży”. A potem okazuje się, że problemem był naciąg. Albo jego napięcie. Albo wiek.
Tak, naciągi się starzeją. Nawet jeśli nie pękną.
Jeśli możesz:
weź ją do ręki
zrób kilka „suchych” zamachów
sprawdź grip
Jeśli kupujesz online:
czytaj opinie, ale z dystansem
zwracaj uwagę na swój poziom
nie sugeruj się tylko tym, czym grają profesjonaliści
Bo to, że ktoś gra daną rakietą na tourze, nie znaczy, że to dobry wybór dla każdego. Wiesz, o czym mówię?
Lekka, z większą główką, dająca więcej mocy i wybaczająca błędy.
Nie. Lepsza jest ta, która pasuje do twojego stylu i poziomu gry.
Nie ma reguły. Dopóki jest sprawna i pasuje – nie ma potrzeby zmiany.
Tak, jeśli jest źle dobrana lub ma zbyt sztywny setup (rakieta + naciąg).
Na koniec powiem to najprościej, jak się da. Rakieta do tenisa nie zrobi z ciebie mistrza. Ale może sprawić, że tenis stanie się przyjemniejszy. Bardziej naturalny. Mniej frustrujący.
A to często wystarczy, żeby chcieć wracać na kort. Częściej. Z większą ochotą. I z uśmiechem, nawet po nieudanym meczu.
Bo w tenisie – jak w życiu – dobrze dobrane narzędzie potrafi zmienić naprawdę dużo.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Kosmiczne ferie w Centrum Witelona
Tak dla nauki i rozumu, nie dla religii i ogłupiania młodzieży.
Igor
15:52, 2026-01-13
Nastolatek wpadł z kilogramem marihuany i kokainą
Na głogowskiej uległo zaczadzeniu dwóch mieszkańców Legnicy. Trąbią o tym media ogólnopolskie i dolnośląskie a lca nic nie wie.
Effka
15:51, 2026-01-13
Kolejny szczebel w KGHM dla Karoliny Karwickiej
Trzeba zmianiać towarzystwo!!! - bo to tępi układy. Czerwone pająki notorycznie wybierają żerującego na obywatelach ,,biednego" posła. W Legnicy agentura ma się świetnie - ostatnio jednego z towarzystwa arbuzowego ujawniono i nie podjęto żadnych działań karnych. Taki system, który należy wysadzić, zmienić cyrkowców i prawo - bo w tym kraju nigdy dobrze nie będzie!!! ALE ZAWSZE WCZEŚNIEJ CZY PÓŹNIEJ KAŻDY REŻIM UPADA, CZECHOSŁOWACJA WYKONAŁA LUSTRACJĘ, RUMUNIA TEŻ SIĘ SZYBKO BRUTALNIE OCZYŚCIŁA. TYLKO U NAS JAK ZWYKLE NIEŚWIADOMI LUDZIE ORAZ CZERWONI WYBIERAJĄ TO SAMO -CZERWONI RAZ ZDOBYTEJ WŁADZY NIE ODDADZĄ NIGDY!!!
Antysystemowiec
15:49, 2026-01-13
Ivan Lucić wzmacnia bramkę Miedzi!
To nie musi być hejter z Lubina legnickiego. To jest taki nasz legnicki hejter ksywa śmierdząca skarpeta.
Messi
15:30, 2026-01-13