W piątek, 7 lutego, w legnickiej Galerii Ring odbył się wernisaż wystawy Agnieszki Gotowały „Powrót do innego brzegu”. Wydarzenie przyciągnęło liczne grono miłośników sztuki, którzy mieli okazję spotkać się z artystką i zapoznać z jej najnowszymi pracami.
[FOTORELACJA]21488[/FOTORELACJA]
Agnieszka Gotowała, urodzona w 1986 roku we Wrocławiu, jest artystką wizualną, fotografką i performerką. Absolwentka Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, prezentowała swoje prace zarówno w Polsce, jak i za granicą, zdobywając uznanie na prestiżowych wystawach. Jest laureatką wielu nagród, m.in. wyróżnienia podczas PhotoLab Batumi Photo Days 2019.
Wystawa „Powrót do innego brzegu” to artystyczna podróż przez fotografię analogową i cyfrową, tkaninę, wideo i dźwięk. Prace Gotowały ukazują intymną relację ciała i natury, a powstały podczas jej stypendium w Norwegii. Jak podkreśla artystka, inspiruje ją sensualność, pamięć i procesy zachodzące w przyrodzie.
Ekspozycja w Legnicy to premierowy pokaz projektu, który powstał dzięki Stypendium Artystycznemu Prezydenta Wrocławia 2023. Wystawę można oglądać w Galerii Ring, a wstęp jest bezpłatny.
Buba22:31, 08.02.2025
Ciekawa wystawa piękne zdjęcia.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Będą mówić o przyszłości Żelaznego Mostu
Jakoś szmaty z Ameryki testując bandyckie bomby atomowe na wyspach Sentinela dokonali na przestrzeni lat skażenia środowiska na setki lat, zbiornik po leju w którym gromadzili uranowe śmieci wykonali na mocne 30%, że wiele lat temu pękł i cały syf dostaje się do ocenu. A tutaj banda cweli z kompleksem wydobywania miedzi mają ból 4 liter. Gdyby nie surowce wydobywane z zagłębiu miedziowym to byście nie mieli telefonów, komputerów, porządnej instalacji w domu a nawet swoich współczesnych elektrycznych szrotów na kółkach.
hhhhhgh
13:44, 2026-03-07
Pijany kierowca, narkotyki i nietrzeźwi rowerzyści
rejestrowane spożycie alkoholu w Polsce spada od 2021/2022 roku i jest to dość wyraźny trend w ostatnich latach. Według oficjalnych danych GUS i Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU): 2021 → ≈9,7 l czystego alkoholu na mieszkańca 2022 → ≈9,4 l 2023 → ≈8,9–9,0 l 2024 → 8,8 l czystego alkoholu na 1 mieszkańca (w tym dzieci i młodzież) To najniższy poziom od kilkunastu–kilkudziesięciu lat (w zależności od tego, czy patrzymy na rejestrowane spożycie, czy szacunki WHO/OECD, które bywają wyższe o 1–3 l przez szarą strefę i nierejestrowany import). Jednak jak widać z tej akcji Policji odważni którzy siadają za kierownicę roweru lub samochodu i pędzą w świat. Oni jak pili to i dalej będą pić i żadna kara tego nie zmieni. To są najtwardszy z twardych . Zaprawieni w boju
ale oni się nie boją
13:41, 2026-03-07
Wakat po Ewie Watral nieobsadzony
34 000 zł pensji i chętny sie znajdzie
zachęcić pensją
13:37, 2026-03-07
Będą mówić o przyszłości Żelaznego Mostu
Można to potraktować podobnie jak: Landschaftspark Duisburg-Nord (Niemcy) Zollverein Essen postindustrialne tereny w Walencji czy w regionie Lausitz (sztuczne jeziora po kopalniach węgla brunatnego – największy sztuczny region jeziorny Europy) Główne elementy zagospodarowania turystycznego (po stabilizacji i rekultywacji) Wieża / wieże widokowe (najważniejszy i najtańszy element na początek) Kilka wysokich punktów widokowych (40–70 m) na koronach zapór – najlepiej jedna główna wieża ~60–80 m z windą + tarasem 360° i mniejsze platformy na różnych odcinkach wału. Widok na ogromną taflę wody + plaże osadowe + horyzont LGOM-u robi piorunujące wrażenie. Promenady i ścieżki pieszo-rowerowe na koronach zapór ~14–18 km długości koron to gotowa „autostrada” widokowa. Asfalt / kostka / drewniane pomosty + barierki + punkty edukacyjne (tablice, QR-kody z filmami o budowie, flotacji, monitoringu sejsmicznym). Tarasy widokowe i punkty gastronomiczne na wałach Kilka „sky barów” / restauracji z tarasami na wodzie (na palach lub na sztucznych półwyspach). Widok na zachód słońca nad „jeziorem” o powierzchni >10 km² robi wrażenie. Hotele / glamping / apartamenty z widokiem Najlepsze lokalizacje: na południowo-wschodnim brzegu (poza strefą składowania) – hotele 3–4* z pokojami z panoramicznymi oknami pływające domki / houseboaty na stabilnej części akwenu (po ustąpieniu osadów) glamping na plażach osadowych (po usunięciu/zakryciu najbardziej problematycznych frakcji) Ogrody i rekultywacja biologiczna – klucz do zmiany wizerunku To najważniejszy i najtrudniejszy element: Ogrody przemysłowo-przyrodnicze na plażach osadowych – trawy ozdobne odporne na metale ciężkie + byliny akumulujące (np. słonecznica, wierzby energetyczne, topola) Sztuczne mokradła filtracyjne z roślinami oczyszczającymi (trzcina, sitowie, manna mielec) – pokazują, jak natura radzi sobie z remediacją Ogród geologiczny – ścieżka z próbkami rud, skał płonnych, odpadów poflotacyjnych + modele procesu flotacji Ogród przemysłowy z instalacjami artystycznymi – rzeźby z elementów hutniczych, instalacje świetlne po zmroku Produkt turystyczny – storytelling Tematy przewodnie: „Miedź, która zbudowała Polskę” „Największa inżynierska rzeźba w Europie” „Od monstrum do cudu rekultywacji” „Industrial safari Dolnego Śląska” (połączenie z innymi atrakcjami: huty, szyby windowe, muzeum miedzi, Geopark LGOM) Podsumowanie – największe atuty i największe ryzyko Atuty niespotykana nigdzie indziej skala (większy niż niejedno naturalne jezioro) dramatyczny kontrast: industrial vs. natura gotowa infrastruktura wałów (oszczędność dziesiątek milionów) możliwość stworzenia „nowego” dziedzictwa regionu miedziowego Ryzyka / bariery obawy społeczne („trucizna”, metale ciężkie) – konieczna transparentna komunikacja + badania bardzo długi czas stabilizacji i rekultywacji ogromny koszt rekultywacji brzegów i plaż konieczność utrzymania bezpieczeństwa hydrotechnicznego jeszcze przez kilkadziesiąt lat Jeśli KGHM + samorząd + inwestorzy prywatni potraktują to jako szansę (a nie wstydliwy obowiązek rekultywacji), to za 20–30 lat możemy mieć na mapie Polski coś na miarę niemieckiej Łużycy czy fińskiego Terrawisu – ale z zupełnie innym, miedziowym DNA.
da się zrobić
13:34, 2026-03-07