Zamknij
Polecamy

Dodaj komentarz

Niesamowici artyści opowiedzieli w Sali Królewskiej historię muzyki od romantyzmu po klasykę

Lilla Sadowska Lilla Sadowska 20:59, 04.01.2026 Aktualizacja: 20:57, 04.01.2026
Skomentuj Adriana Ferfecka (Piotr Florek lca.pl) Adriana Ferfecka (Piotr Florek lca.pl)

Powrót artystów, którzy stawiali tu pierwsze kroki, pełna sala i muzyka najwyższej próby. Niedzielny koncert w ramach cyklu „Filharmonia w Królewskiej” był nie tylko kolejnym wydarzeniem artystycznym, ale także symbolicznym spotkaniem Legnicy z własnymi muzycznymi historiami. Na scenie Sali Królewskiej wystąpiła Adriana Ferfecka, jedna z najwybitniejszych polskich sopranistek, legniczanka, która podbija nie tylko polskie, ale i światowe sceny operowe. Artystka wystąpiła u boku Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Dolnośląskiej pod dyrekcją maestro Marka Wroniszewskiego. Sala była pełna, a publiczność nagradzała artystów gorącymi brawami.

 

[FOTORELACJA]23673[/FOTORELACJA]

 

Ada powróciła do miejsca, w którym wszystko się zaczęło

 

Jak podkreśla Alicja Dragan, właśnie takie powroty są fundamentem idei cyklu. „Filharmonia w Królewskiej” od początku miała być przestrzenią dla artystów związanych z Legnicą, którzy jako dzieci i młodzież uczyli się tu muzyki, a dziś odnoszą sukcesy daleko poza miastem.

 

To, co dziś będzie się działo, to przede wszystkim powrót naszej legnickiej gwiazdy. Zawsze dbamy o to, żeby Filharmonia w Królewskiej była o naszych artystach, o naszych dzieciach legnickich, które wyszły stąd w świat, triumfują, są gwiazdami, mają sukcesy i robią kariery. Założyłyśmy sobie z Radosławą Janowską Lascar, że to miejsce ma być dla nich powrotem do domu, żeby nie wychowywali się tylko z opowieści, z lodówki, z pamięci, ale żeby co jakiś czas mogli tu wrócić i spotkać się z publicznością, która ich pamięta – podkreśla Alicja Dragan, jedna z pomysłodawczyń cyklu.

Publiczność miała okazję zobaczyć artystkę, którą wielu mieszkańców pamięta jeszcze z czasów szkolnych i młodzieżowych występów. Dziś wróciła na scenę Sali Królewskiej jako dojrzała solistka, w pełni ukształtowana artystycznie i zaczarowała swym niesamowitym głosem.

 

Pełne sale pokazują, jak bardzo Legnica potrzebowała takiego cyklu

 

 

Pomysłodawczyni cyklu zwraca uwagę, że „Filharmonia w Królewskiej” trafiła w realną potrzebę mieszkańców. Koncerty regularnie wyprzedają się, a organizatorzy od początku dbają o to, by muzyka filharmoniczna była dostępna także dla młodszej publiczności.

 

W Legnicy mamy ogromne zaplecze muzyczne. Mamy szkołę muzyczną, mamy absolwentów, rodziców, rodziny, uczniów, ludzi, którzy żyją tą muzyką. Nie każdy robi zawodową karierę, ale bardzo wielu z tą muzyką zostaje na całe życie. Przez długi czas brakowało takiej oferty filharmonicznej na miejscu. Gdyby sale miały być puste, nie byłoby sensu tego robić, ale jest dokładnie odwrotnie. Wszystkie koncerty są wyprzedane, ceny są przystępne, dzieci i młodzież mogą przyjść za 5 złotych. To pokazuje, że ludzie chcą obcować z taką muzyką i czują taką potrzebę – dodaje Alicja Dragan

 

Od poloneza Kilara przez operowe arie i walce Straussa aż po finałowy Marsz Radetzky’ego

 

 

Koncert otworzył Polonez z filmu „Pan Tadeusz” Wojciecha Kilara, po którym publiczność usłyszała Giuseppe Verdi – O mio babbino caro z opery „Gianni Schicchi”. W dalszej części wieczoru zabrzmiały m.in. Antonín Dvořák – Tańce słowiańskie op. 46 nr 8 oraz op. 72 nr 2, a także aria Rusalki „Měsíčku na nebi hlubokém” z opery „Rusałka” tego samego kompozytora.

 

W programie znalazły się również fragmenty oper Charles’a Gounoda, w tym Walc Julii z opery „Romeo i Julia” oraz aria „Ah! je veux vivre”, a także Walc Nad pięknym modrym Dunajem op. 314 Johanna Straussa syna. Część klasyczną dopełnił Johannes Brahms – Taniec węgierski nr 5 oraz Piotr Czajkowski – Walc kwiatów z baletu „Dziadek do orzechów”. Koncert zakończył się tradycyjnie Marszem Radetzky’ego Johanna Straussa ojca.

 

 

Cykl powstaje przy wsparciu Filharmonii Sudeckiej oraz Filharmonii Dolnośląskiej, przy wsparciu finansowym Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. Dzięki temu do Legnicy przyjeżdżają orkiestry i dyrygenci znani z filharmonicznych scen w całej Polsce. Wszytko to zasługa Alicji Dragan i Radosławy Janowskiej-Lascar, które przekonały Jarosława Rabczenkę, że inicjatywa będzie strzałem w dziesiątkę i takim się okazała.

 

Niedzielny koncert z udziałem Adriany Ferfeckiej potwierdził, że „Filharmonia w Królewskiej” stała się trwałym elementem kulturalnego krajobrazu miasta, a powroty legnickich artystów budują z publicznością więź, której nie da się zastąpić żadnym innym formatem.

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%