Czy największy zbiornik odpadów poflotacyjnych w Europie może stać się kiedyś częścią dziedzictwa regionu? O tym będzie mowa podczas rozmowy „Miedź czy być?” organizowanej w Galerii Ring. Spotkanie towarzyszy wystawie „Do-wody tożsamości. Nawigacje” autorstwa Magdaleny Mądrej i Wojciecha Browarnego i będzie okazją do refleksji nad przyszłością Żelaznego Mostu oraz zmianami, jakie jego powstanie przyniosło dla krajobrazu Zagłębia Miedziowego. Wstęp na wydarzenie jest wolny.
::event{"type":"vertical","item":"4202"}
Uczestnicy spotkania spróbują odpowiedzieć na pytania dotyczące bezpieczeństwa mieszkańców i środowiska w sąsiedztwie zbiornika, możliwych scenariuszy jego przyszłości oraz sposobów upamiętnienia miejsc, społeczności i krajobrazów, które zniknęły w wyniku jego budowy.
Szczególne miejsce w tej dyskusji zajmuje Żelazny Most, największy w Europie zbiornik odpadów poflotacyjnych należący do KGHM Polska Miedź. Budowa obiektu rozpoczęła się w latach siedemdziesiątych, a inwestycja na trwałe zmieniła krajobraz regionu. W jej wyniku z mapy zniknęły trzy miejscowości Barszów, Kalinówka i Pielgrzymów. Zbiornik do dziś jest rozbudowywany i podwyższany, pozostając jednym z najważniejszych obiektów infrastruktury przemysłowej w regionie.
Rozmowa ma pokazać różne spojrzenia na Żelazny Most. W dyskusji udział wezmą prof. Robert Klementowski z Uniwersytetu Wrocławskiego, Kinga Mucha, aktywistka społeczna i fotografka, dr Paweł Stefanek, główny inżynier w Zakładzie Hydrotechnicznym KGHM Polska Miedź, a także Wojciech Browarny i Magdalena Mądra, autorzy wystawy prezentowanej w Galerii Ring.
Organizatorzy zapraszają wszystkich zainteresowanych historią regionu, jego krajobrazem wodnym oraz wyzwaniami związanymi z dziedzictwem przemysłowym Dolnego Śląska. Spotkanie ma być przestrzenią do rozmowy o tym, jak pamiętać miejsca, które zniknęły z mapy, i jak patrzeć w przyszłość regionu ukształtowanego przez przemysł miedziowy.
Chótnik11:31, 07.03.2026
Rence precz od rzelaznego mostó!
Nn11:34, 07.03.2026
Bomba ekologiczna. Zanieczyszczone środowisko i wody gruntowe. Brakuje żeby to tylko pękło i zalało okoliczne miejscowości.
Do Nn11:39, 07.03.2026
Tobie, duraku, mózg zalało. Tyraj dla Helmuta w smrodzie gumy. Do tego tylko się nadajesz.
Nn11:47, 07.03.2026
Pękł to kondom mojemu staremu.
Nn11:55, 07.03.2026
Do de bi la wyżej. Jak ciebie hejterze znaleziono w oknie życia to już wtedy wyglądałeś na de bi la.
Nn11:57, 07.03.2026
A co to czubek z kupą zamiast mózgu z pis patologii dziś na przepustce z Bolesławca?
Yabada 13:09, 07.03.2026
Zapowiada się katastrofa ekologiczna. Artyści będą mieli co malować. Zwłaszcza zalane i zdewastowane miejscowości wokół zbiornika.
da się zrobić13:34, 07.03.2026
Można to potraktować podobnie jak:
Landschaftspark Duisburg-Nord (Niemcy)
Zollverein Essen
postindustrialne tereny w Walencji czy w regionie Lausitz (sztuczne jeziora po kopalniach węgla brunatnego – największy sztuczny region jeziorny Europy)
Główne elementy zagospodarowania turystycznego (po stabilizacji i rekultywacji)
Wieża / wieże widokowe (najważniejszy i najtańszy element na początek)
Kilka wysokich punktów widokowych (40–70 m) na koronach zapór – najlepiej jedna główna wieża ~60–80 m z windą + tarasem 360° i mniejsze platformy na różnych odcinkach wału.
Widok na ogromną taflę wody + plaże osadowe + horyzont LGOM-u robi piorunujące wrażenie.
Promenady i ścieżki pieszo-rowerowe na koronach zapór
~14–18 km długości koron to gotowa „autostrada” widokowa.
Asfalt / kostka / drewniane pomosty + barierki + punkty edukacyjne (tablice, QR-kody z filmami o budowie, flotacji, monitoringu sejsmicznym).
Tarasy widokowe i punkty gastronomiczne na wałach
Kilka „sky barów” / restauracji z tarasami na wodzie (na palach lub na sztucznych półwyspach).
Widok na zachód słońca nad „jeziorem” o powierzchni >10 km² robi wrażenie.
Hotele / glamping / apartamenty z widokiem
Najlepsze lokalizacje:
na południowo-wschodnim brzegu (poza strefą składowania) – hotele 3–4* z pokojami z panoramicznymi oknami
pływające domki / houseboaty na stabilnej części akwenu (po ustąpieniu osadów)
glamping na plażach osadowych (po usunięciu/zakryciu najbardziej problematycznych frakcji)
Ogrody i rekultywacja biologiczna – klucz do zmiany wizerunku
To najważniejszy i najtrudniejszy element:
Ogrody przemysłowo-przyrodnicze na plażach osadowych – trawy ozdobne odporne na metale ciężkie + byliny akumulujące (np. słonecznica, wierzby energetyczne, topola)
Sztuczne mokradła filtracyjne z roślinami oczyszczającymi (trzcina, sitowie, manna mielec) – pokazują, jak natura radzi sobie z remediacją
Ogród geologiczny – ścieżka z próbkami rud, skał płonnych, odpadów poflotacyjnych + modele procesu flotacji
Ogród przemysłowy z instalacjami artystycznymi – rzeźby z elementów hutniczych, instalacje świetlne po zmroku
Produkt turystyczny – storytelling
Tematy przewodnie:
„Miedź, która zbudowała Polskę”
„Największa inżynierska rzeźba w Europie”
„Od monstrum do cudu rekultywacji”
„Industrial safari Dolnego Śląska” (połączenie z innymi atrakcjami: huty, szyby windowe, muzeum miedzi, Geopark LGOM)
Podsumowanie – największe atuty i największe ryzyko
Atuty
niespotykana nigdzie indziej skala (większy niż niejedno naturalne jezioro)
dramatyczny kontrast: industrial vs. natura
gotowa infrastruktura wałów (oszczędność dziesiątek milionów)
możliwość stworzenia „nowego” dziedzictwa regionu miedziowego
Ryzyka / bariery
obawy społeczne („trucizna”, metale ciężkie) – konieczna transparentna komunikacja + badania
bardzo długi czas stabilizacji i rekultywacji
ogromny koszt rekultywacji brzegów i plaż
konieczność utrzymania bezpieczeństwa hydrotechnicznego jeszcze przez kilkadziesiąt lat
Jeśli KGHM + samorząd + inwestorzy prywatni potraktują to jako szansę (a nie wstydliwy obowiązek rekultywacji), to za 20–30 lat możemy mieć na mapie Polski coś na miarę niemieckiej Łużycy czy fińskiego Terrawisu – ale z zupełnie innym, miedziowym DNA.
hhhhhgh13:44, 07.03.2026
Jakoś szmaty z Ameryki testując bandyckie bomby atomowe na wyspach Sentinela dokonali na przestrzeni lat skażenia środowiska na setki lat, zbiornik po leju w którym gromadzili uranowe śmieci wykonali na mocne 30%, że wiele lat temu pękł i cały syf dostaje się do ocenu. A tutaj banda cweli z kompleksem wydobywania miedzi mają ból 4 liter. Gdyby nie surowce wydobywane z zagłębiu miedziowym to byście nie mieli telefonów, komputerów, porządnej instalacji w domu a nawet swoich współczesnych elektrycznych szrotów na kółkach.
Di Nn14:19, 07.03.2026
Japa mi tam, wysrywie z rowu pod hutą!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz