Zamknij
18:59, 19.02.2026
Gra aktorska Jacka Nicholsona w Ludziach honoru budzi niemal instynktowny szacunek, choć grana przez niego postać reprezentuje moralnie wątpliwy światopogląd. To jedna z tych kreacji, w których siła aktora sprawia, że widz – nawet się z nią nie zgadzając – nie potrafi tej postaci zlekceważyć. W słynnej scenie konfrontacji sądowej z adwokatem, którego gra Tom Cruise, jego wybuch nie jest chwilą słabości, lecz momentem, w którym opada maska formalnej kontroli i ujawnia się czysta ideologia siły. Gdy mówi, że żyjemy dzięki ludziom takim jak on, brzmi nie jak złoczyńca, lecz jak ktoś głęboko przekonany o własnej misji. Nicholson nie gra szaleńca – gra człowieka, który zbyt mocno uwierzył w sens własnej władzy.