Kultura i rozrywka - Cała legnicka kultura i rozrywka w jednym miejscu | Portal Miejski LCA.pl

Zamknij
Polecamy

Dodaj komentarz

Czas zabijania – czym jest sprawiedliwość ?

Barbara Lewandowska Barbara Lewandowska 22:59, 08.04.2026 Aktualizacja: 20:45, 08.04.2026
Skomentuj Czas zabijania – czym jest sprawiedliwość ? ai

Wprowadzenie: między prawem a sumieniem

Film Czas zabijania z 1996 roku, oparty na debiutanckiej powieści Johna Grishama, wyreżyserowany przez Joela Schumachera, z wybitnymi rolami Matthew McConaughey’a, Samuela L. Jacksona oraz Sandry Bullock, Kevina Spaceya jest czymś znacznie więcej niż dramatem sądowym. To film, który rozsadza nasze przyzwyczajenia moralne i zmusza do konfrontacji z pytaniami, na które nie istnieją wygodne odpowiedzi.

Opowiada historię, która wydaje się jednoznaczna, a jednak taką nie jest. Brutalna przemoc wobec 10-letniej dziewczynki wywołuje w nas natychmiastowe potępienie sprawców. Jednak gdy jej ojciec sam wymierza sprawiedliwość, zabijając gwałcicieli w budynku sądu jeszcze przed rozpoczęciem procesu, granice między dobrem a złem zaczynają się rozmywać. Nie jest to więc klasyczna zemsta po wyroku, lecz akt wynikający z głębokiego braku wiary w system prawny. Widz zostaje wciągnięty w przestrzeń, w której prawo i moralność przestają iść tą samą drogą.

Historia wpisana w cień przeszłości

Akcja filmu rozgrywa się w świecie, który nie jest wolny od własnej historii. To rzeczywistość amerykańskiego Południa, gdzie napięcia rasowe nie są jedynie wspomnieniem, lecz żywą tkanką społeczną.
W kraju, który określa siebie mianem przestrzeni wolności i sprawiedliwości,
przez dziesięciolecia działał Ku Klux Klan, szerząc terror wobec Afroamerykanów. Ludzie ci zostali wcześniej siłą sprowadzeni z kontynentu afrykańskiego i uczynieni niewolnikami, pozbawionymi podmiotowości i sprowadzonymi do roli narzędzia pracy. Jeszcze wcześniej rdzenni mieszkańcy Ameryki zostali wypchnięci ze swoich ziem, eksterminowani lub zamknięci w rezerwatach, choć to oni byli pierwotnymi gospodarzami tej przestrzeni.
Ten kontekst nie jest jedynie tłem wydarzeń. On przenika każdą scenę filmu, nadając jej ciężar, którego nie sposób zignorować. Sprawiedliwość w takim świecie nigdy nie jest czysta, bo zawsze nosi w sobie ślady przeszłości.

Afekt, rozpacz i granice prawa

Czyn ojca dziewczynki wymyka się prostym klasyfikacjom. Z jednej strony nie jest to działanie natychmiastowe, wynikające z jednego impulsu. Z drugiej strony trudno odmówić mu emocjonalnej prawdy.
Jego decyzja rodzi się z bólu, który nie mieści się w języku paragrafów. Prawo wymaga chłodu i dystansu, podczas gdy człowiek w obliczu krzywdy własnego dziecka doświadcza czegoś, co przekracza racjonalność. Powstaje napięcie, którego nie da się rozwiązać bez strat. Film nie próbuje usprawiedliwiać ani potępiać wprost. Zamiast tego stawia widza w sytuacji, w której musi on zmierzyć się z własnym sumieniem. I to właśnie ta konfrontacja okazuje się najbardziej niewygodna.

Mowa, która obnaża prawdę

Kulminacyjna scena procesu stanowi jeden z najmocniejszych momentów w historii kina sądowego. Jake Brigance, w którego wciela się Matthew McConaughey, nie odwołuje się jedynie do prawa. Sięga głębiej — do wyobraźni i ukrytych przekonań ławy przysięgłych.
Jego słowa prowadzą słuchaczy przez szczegółowy opis potwornych cierpień dziewczynki, zmuszając ich do wejścia w przestrzeń, której zazwyczaj unikamy.

A następnie pada zdanie, które zmienia wszystko: prośba, by wyobrazili sobie, że ofiara tej strasznej zbrodni jest - biała.
W tej jednej chwili rozpada się iluzja obiektywności. Okazuje się, że sąd, który miał być bezstronny, jest zanurzony w uprzedzeniach, których nie chce widzieć. Perspektywa zmienia nie tylko emocje, ale i ocenę moralną.

Iluzja współczesnej sprawiedliwości

Film Schumachera prowadzi do refleksji znacznie szerszej niż sama historia procesu. Dotyka fundamentów współczesnego świata, który buduje swoją tożsamość na idei równości i sprawiedliwości.
A jednak te wartości często okazują się konstrukcjami kruchymi, zależnymi od punktu widzenia. To, co uznajemy za obiektywne, bywa jedynie wspólnie podtrzymywaną narracją. Człowiek, choć tworzy systemy mające gwarantować sprawiedliwość, sam nie potrafi uwolnić się od emocji, uprzedzeń i historii.
W ten sposób powstaje paradoks. Sprawiedliwość musi być bezosobowa, by być sprawiedliwa, a jednocześnie musi uwzględniać człowieka, by nie stać się okrutna. W tej sprzeczności rodzi się jej iluzoryczny charakter.

Zakończenie: pytanie, które pozostaje

„Czas zabijania” nie daje odpowiedzi, które przynoszą ukojenie. Zamiast tego pozostawia widza z pytaniem, które nie traci swojej mocy nawet po zakończeniu filmu.
Czy sprawiedliwość jest rzeczywistością, czy jedynie ideą, w którą chcemy wierzyć? Czy jesteśmy w stanie oceniać bez uprzedzeń, czy też każdy nasz sąd jest odbiciem miejsca, z którego patrzymy?
Film „Czas zabijania” pozostaje dziełem balansującym między zarzutem, że „w bezwstydny sposób manipuluje emocjami widza, prowadząc go dokładnie tam, gdzie chce” (Janet Maslin, The New York Times), a uznaniem, iż jest „głęboko poruszającą przypowieścią o sprawiedliwości i ludzkiej naturze” (Roger Ebert, Chicago Sun-Times), dlatego aby samodzielnie rozstrzygnąć, która z tych perspektyw jest bliższa prawdy, a może obie — warto obejrzeć film, do czego zachęcam.

 

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%