Bieguny biedy i bogactwa dolnośląskich samorządowców, czyli co wynika z oświadczeń majątkowych. Rafał Dutkiewicz jest najbogatszym wśród ośmiu prezydentów dolnośląskich miast.
Majątek tego byłego biznesm
zarobki to około 8 tysięcy zł miesięcznie. Ale prezydent zdążył zgromadzić całkiem pokaźny majątek. Obok oszczędności - w sumie około 50 tys. zł - składa się na niego przede wszystkim dom o powierzchni 242 metrów kwadratowych w podwrocławskiej miejscowości. Wycenił go na 800 tysięcy złotych. To najdroższy dom prezydenta miasta w całej Polsce. Do tego Dutkiewicz ma jeszcze dwa mieszkania warte ponad 300 tys. zł, a więc same prezydenckie nieruchomość warte są ponad milion złotych.
Finansowa druga liga
W rankingu zamożności Rafał Dutkiewicz wyraźnie wyprzeda pozostałych włodarzy dolnośląskich miast. Prezydent Wałbrzycha Piotr Kruczkowski ma na koncie około 80 tysięcy oszczędności w złotówkach, euro i dolarach amerykańskich. Poza tym jest właścicielem domu o powierzchni 147 metrów kwadratowych wartym dwieście tysięcy złotych. Wspólnie z żoną ma też mieszkanie - 75 metrów kwadratowych warte 70 tysięcy złotych oraz 115 akcji Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Prezydent Wałbrzycha jeździ oplem vectra. Porównywalnie do Kruczkowskiego zarabiał Robert Raczyński, prezydent Lubina. Na koncie zgromadził 70 tys. zł, a na rachunku inwestycyjnym ma jeszcze 35 tys. Do tego dochodzi mieszkanie warte 100 tys. złotych, samochód renault megane oraz 27-hektarowa działka. Do finansowych średniaków wśród prezydentów zalicza się Tadeusz Krzakowski z Legnicy. Uzbierał niewiele ponad 45 tys. zł, ale ma jeszcze mieszkanie i pół domu
Dom na kredyt
Wśród prezydentów dolnośląskich miast zdecydowanie najuboższy jest Piotr Roman z Bolesławca. Były starosta bolesławiecki zaoszczędził tylko pięć tysięcy złotych. Ma jeszcze siedmioletniego renaulta megane. Wartość domu Roman wycenia na 160 tys. zł, ale budynek jest obciążony kredytem hipotecznym na 40 tys. zł. Zabezpieczoną przyszłość ma Józef Kusiak, prezydent Jeleniej Góry. Posiada obligacje inwestycyjne o wartości 294 tys. zł i zaoszczędził 40 tys. zł. Do tego prawie stumetrowe mieszkanie oraz dwa samochody - toyotę oraz kupioną rok temu skodę fabię, choć ten samochód to - jak podaje w oświadczeniu majątkowym - współwłasność jego córki.
Łąka, las i dwa mieszkania
Za krezusa wśród samorządowców może uchodzić wrocławski radny Ligi Polskich Rodzin Mirosław Lach. Jego majątek jest większy nawet od tych, które zadeklarowali prezydenci. Lach jest prawdopodobnie najbogatszym radnym na Dolnym Śląsku. Na bankowym koncie ma prawie 400 tys. zł, a do tego zaoszczędził jeszcze 8,6 tysiąca dolarów i 1,6 tys. euro. Jest też właścicielem dwóch mieszkań, łąki i kawałka lasu.
- Od prawie dwudziestu lat prowadzę firmę. To rodzinny interes - mówi Lach. - Nie jestem rozrzutny, stąd oszczędności. Wrocławski radny podkreśla, że lepiej, gdy lokalni politycy mają stabilną sytuację finansową. - Ja nie muszę się martwić, że skończy się kadencja i zostanę bez pieniędzy - stwierdza. - Jestem człowiekiem zamożnym i to daje mi poczucie niezależności. Nikt nie skusi mnie żadną propozycją - zapewnia Mirosław Lach.
Wrocławskiemu radnemu może dorównać wałbrzyski samorządowiec Platformy Obywatelskiej Marek Rząsowski. On również prowadzi prywatny biznes i zaoszczędził około 350 tysięcy złotych w różnych walutach. Drugie tyle warte są jego nieruchomości. W rubryce dotyczącej zadłużenia Rząsowski wpisał poręczenia kredytów dla kilku firm, łącznie na ponad 200 tysięcy złotych.
Do czołówki najlepiej zarabiających radnych na Dolnym Śląsku należy także Krzysztof Chopcian z legnickiego SLD. Oprócz prawie 300 tys. zł ma na koncie 39 tys. euro oraz dwa domy o łącznej wartości 360 tys. zł.
Orkiestra golców
- A co to za różnica, czy biedny, czy bogaty - stwierdza klubowy kolega Lacha z wrocławskiej rady miasta Jarosław Czarnecki. - Czy Rywin był biedny?
Czarnecki jest jednym z najuboższych wrocławskich rajców. Choć ma zaoszczędzone 30 tys. zł, to nie ma ani własnego mieszkania, ani samochodu. - Różnie się w życiu układa - odpowiada na pytanie o swoją pozycję materialną. Obok Czarneckiego "golcem” we Wrocławskiej radzie miejskiej jest Witold Kuźnik z SLD. Z jego oświadczenia majątkowego wynika, że oprócz samochodu radny nie ma nic. Jedynie z diety radnego - jak wynika z deklaracji - żyje Ryszard Kość, legnicki radny SLD. Ma jeszcze spółdzielcze mieszkanie.
- Utrzymuję się tylko z diety radnego - zapewnia Kość. - Nie prowadzę żadnej innej działalności gospodarczej.
Dochody z pracy w samorządzie są jego jedynym źródłem utrzymania od sześciu lat. Wcześniej z żoną wspólnie prowadzili interes. Radnego często jednak można spotkać na legnickim targowisku Manhattan, gdzie sprzedaje odzież w jednej z budek. - Właścicielką budki jest moja teściowa - przekonuje radny Kość. - Ja tylko jej pomagam.
Zbierają do skarpety
Niewielki dorobek finansowy ma trójka radnych z SLD z Wałbrzycha. Ryszard Nowak zadeklarował tylko 40-metrowe mieszkanie. Szef klubu radnych Sojuszu ma mieszkanie o cztery metry mniejsze i około 8 tysięcy złotych oszczędności. Mieszkanie radnej Katarzyny Ukrzewskiej, jest co prawda warte 80 tysięcy złotych ale czwartą część tej kwoty jest winna bankom.
W Jeleniej Górze modne jest ratowanie domowego budżetu z diet radnych. Grzegorz Niedźwiecki wprawdzie podjął pracę na budowie, ale i tak dieta jest głównym źródłem utrzymania jego pięcioosobowej rodziny.
Kazimierz Klimek, inny jeleniogórski radny dzięki dietom za pracę w radzie miasta zdołał spłacić swoje długi wobec gminy. Do niedawna był jeszcze bezrobotny, teraz chce rozkręcić własną firmę.
- Wynajem przyczep, lawet, produkcja skarpet i rajstop. Mam zamiar wytwarzać na zlecenie na przykład skarpety z nadrukami, znakami firmowymi. Może przed wyborami parlamentarnymi będą zlecenia - zastanawia się.