Po szesnastu latach z radą miejską pożegnał się Adam Wierzbicki. Do piątej z rzędu kadencji zabrakło mu jedenastu głosów.

Brak Wierzbickiego w radzie z pewnością jest ogromną niespodzianką. Prawicowy radny od lat jest uznawany jest za bezkompromisowego i zaciekłego antagonistę lewicowych władz miasta. To właśnie Wierzbicki w latach 90. minionego wieku zakrył pomnik na Placu Słowiańskim spadochronem. Później kilka razy donosił na SLD-owskie zarządy miasta do prokuratury. Nic więc dziwnego, że był etatową wyborczą lokomotywą. Najpierw listy Ligi Polskich Rodzin, a cztery lata temu PiS.
W tym roku nieoczekiwanie popadł w niełaskę swojej partii. Władze legnickiego PiS nie dość, że okręgu Centrum przeniosły go na listę okręgu numer 1 (Złotoryjska-Jaworzyńska), to jeszcze umieściły go dopiero na trzecim miejscu. Zdaniem Adama Wierzbickiego, miało to wpływ na jego przegraną.
- Przez lata skupiałem się na pracy w swoim okręgu, a tu nagle rzucono mnie w inną część miasta – mówi były radny PiS. Wierzbicki nie ukrywa żalu do swojego ugrupowania.
- Jestem radnym z najdłuższym stażem. Nieskromnie mówiąc, nieco zasłużonym dla legnickiej prawicy. Jak policzyłem, złożyłem ponad tysiąc interpelacji! Tymczasem PiS potraktował mnie trochę per noga. Władze partii nie dość, że zmieniły mi okręg, to jeszcze dały mi dopiero trzecie miejsce. Poza tym, kto na jednej liście umieszcza aż trzech radnych? – rozkłada ręce Adam Wierzbicki.
Wierzbicki zapowiada, że z polityki nie odejdzie. – Nadal będę aktywny w życiu społecznym miasta. A za cztery lata na pewno wrócę do rady – zapewnia.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz