Zgodnie z zapowiedzią wykonawcy remontu ul. Jaworzyńskiej, stanął tam znak zabraniający ruchu w obu kierunkach. Wyznaczono też objazdy, ale co z tego? Kierowcy zachowują się tak, jakby żadnego zakazu nie było.

Choć drogą mają prawo przejeżdżać tylko autobusy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego oraz służby ratunkowe, to nie było chyba momentu, gdy na zamkniętym odcinku jezdni nie znajdowało się żadne prywatne auto. Dotyczyło to samochodów zarówno na legnickich rejestracjach, jak i gości spoza regionu (tablice lubuskie, wrocławskie, katowickie, a nawet z województwa małopolskiego).
Aut na Jaworzyńskiej jest tak dużo, że kierowcy mają poważny problem z wymijaniem się. Uprawnieni do poruszania się po zamkniętej trasie – czyli kierowcy MPK – muszą nierzadko długo czekać, aż na jezdni zrobi się dla nich miejsce.
- Teraz jest lepiej, ale po południu to wszyscy zachowywali się jak wariaci - zaczepił wczoraj naszego reportera jeden z mieszkańców Jaworzyńskiej (zdjęcia pochodzą z poniedziałku, z godziny 20). - Kierowcy jeżdżą po chodnikach, na których bawią się dzieci. Ktoś z tym coś powinien zrobić.
Fakt, gdy ulicą przejeżdżał radiowóz, część kierowców zwątpiła i wolała zawrócić. Wystarczyło jednak, by auto mundurowych zniknęło z pola widzenia i znów nikt nie miał oporów, by łamać przepisy.
Trzeba też przyznać, że osoby odpowiedzialne za organizację ruchu podczas remontu zaliczyły małą wpadkę. Tabliczka informująca o zwolnieniu autobusów MPK z zakazu, zamiast pod znakiem zabraniającym wjazdu w Jaworzyńską, znalazła się… pod stojącym obok zakazem zatrzymywania.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz