Garstka legniczan, głównie osób starszych, manifestowała w niedzielny wieczór przy wejściu do Teatru Modrzejewskiej, na scenie którego wystawiono spektakl Lecha Raczaka "Spisek smoleński".


- Nazywają nas sektą, oszołomami, wyśmiewają na każdym kroku. Legnicki teatr jest rządową tubą. Przedłużeniem TVN-u! - grzmiała Krystyna Sobierajska z Legnickiego Klubu Gazety Polskiej.
Manifestacji nie przestraszył się Lech Raczak. Słynny teatralny reżyser wyszedł przed gmach Modrzejewskiej i próbował tłumaczyć protestującym, że jego spektakl jest jedynie swoistym opisem atmosfery towarzyszącej katastrofie smoleńskiej.

- Prawdziwi patrioci to Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz. No świętej pamięci Lech Kaczyński oczywiście. A wy to jesteście sieroty po PRL-u! - mówili do Raczaka.
- Nie jestem zdziwiony ani zbulwersowany manifestacją. Ludzie mają prawo mieć inne zdanie i protestować, bo żyjemy w wolnym kraju. Nie rozumiem tylko, dlaczego protestują przeciwko spektalowi, którego nie widzieli i nie mają nawet zamiaru sprawdzić o co tak krzyczą - komentował później twórca "Spisku smoleńskiego".
Pod teatrem dostrzegliśmy tylko trójkę radnych PiS: Stanisława Kota, Krzysztofa Ślufcika i Annę Płucieniczak. Na obejrzenie spektaklu Raczaka zdecydował się tylko jeden radny - Jan Szynalski z PO. Co ciekawe, jedyny, który na wtorkowej sesji nie brał udziału w głosowaniu nad rezolucją potępiającą wystawienie "Spisku smoleńskiego" na legnickiej scenie.[FOTORELACJA]9076[/FOTORELACJA]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz