- Pisanie książki w duecie jest jak gotowanie zupy. Każdy wrzucał coś od siebie, drugi dyskretnie usuwał i tak do końca – mówili autorzy powieści „Operacja Dunaj” podczas spotkania w teatralnej kawiarni.
Przedpremierowe spotkanie z książką Jacka Kondrackiego i Roberta Urbańskiego było świetną okazją dla łowców autografów. Pojawili się bowiem na nim bardzo popularni odtwórcy ról w filmie Jacka Głomba. Zbigniew Zamachowski czytał fragmenty powieści, niektóre odśpiewał, zaś Maciej Stuhr opowiadał anegdoty.

Obecnych intrygowały ciemne okulary Zamachowskiego, kryjące wyraźnie podbite oko. – To efekt zabawy z bronią. By nie było wątpliwości, Bronia to moja córka – śmiał się popularny aktor.
Jak powstała książka? – Byliśmy w komfortowej sytuacji. Najpierw był scenariusz, potem obejrzeliśmy sobie gotowy film i już wiedzieliśmy, co trzeba poprawić, dodać i wyrzucić – objaśniał Jacek Kondracki. – Pisanie w duecie nie jest łatwe. Na szczęście mamy podobny sposób patrzenia na świat. Oczywiście jako liberalno konserwatywni socjaliści – żartował Robert Urbański.
[FOTORELACJA]1586[/FOTORELACJA]
Powieść „Operacja Dunaj” nie jest scenariuszem. Powstała jako odrębne dzieło jego twórców.
- Gdybym znał tę książkę, to mój film najpewniej byłby zupełnie inny – śmiał się reżyser Jacek Głomb.

- Wszystkich czytelników zachęcam do zabawy w odnajdowania w naszej książce tropów, zapożyczeń i inspiracji z klasyki literatury. Od Sienkiewicza począwszy, na Haszku i Hrabalu skończywszy. Ale tak do końca nawet nie wiemy, co nas inspirowało – śmiał się Robert Urbański, autor wielu scenariuszy sztuk wystawianych przez legnicki teatr.
- Przyłożyliśmy się solidnie do pracy. Nazbieraliśmy masę dokumentów dotyczących inwazji wojskowej na Czechosłowację w 1968 roku. Czytaliśmy książki, artykuły prasowe, a na koniec wszystko wyrzuciliśmy do kosza i wymyśliliśmy swoją historię – objaśniał Jacek Kondracki, zawodowy scenarzysta i członek Europejskiej Akademii Filmowej.
Spotkanie z książką (do kupienia w legnickim empiku) Zbigniew Zamachowski zakończył anegdotą. Koza pożera taśmę filmową. - Dooobry film – beczy. – Eeee tam – zauważa jej koleżanka z pastwiska. – Ksiąąążka była lepszaaa…

