Podczas długiego weekendu ratownicy z Grupy Karkonoskiej GOPR mieli pełne ręce roboty. Od soboty do wtorku ruszali na pomoc siedem razy, a wsparcia potrzebowało łącznie dwanaście osób. Najwięcej zgłoszeń wpłynęło 3 i 6 stycznia, kiedy ratownicy pomagali po pięć osób każdego dnia.

Ostatni dzień długiego weekendu przyniósł sytuacje, które na pierwszy rzut oka nie wyglądały groźnie. Dwie interwencje dotyczyły turystów, którzy po prostu nie byli w stanie wrócić o własnych siłach. Nie dlatego, że doszło do wypadku, ale dlatego, że zabrakło podstawowego przygotowania.
Ratownicy pomagali osobom, które nie miały własnego źródła światła, nie dysponowały odpowiednim sprzętem na oblodzonych szlakach albo liczyły na wyciąg, który przestał działać. W takich warunkach dalsza wędrówka okazała się niemożliwa i konieczna była pomoc GOPR.
Te zdarzenia pokazują, że nawet krótka i pozornie łatwa wycieczka może skończyć się wezwaniem pomocy. Zimą zmrok zapada szybko, dlatego czołówka w plecaku to nie dodatek, ale obowiązkowe wyposażenie, którego nie zastąpi latarka w telefonie.
Ratownicy zwracają też uwagę, by nie opierać planu powrotu wyłącznie na wyciągach. Silny wiatr potrafi zatrzymać je z minuty na minutę, a wtedy trzeba mieć realną możliwość zejścia pieszo. Kluczowe pozostaje również dostosowanie sprzętu do warunków na szlakach, które zimą zmieniają się bardzo dynamicznie.
x08:17, 08.01.2026
Turystów-bezmózgów GOPR powinien obciążać kosztami ewakuacji.
Chojnowscy maturzyści zatańczyli poloneza
W Prochowicach Polonez zawsze wychodzi bo im zawsze odpala.
Sukces Prochowic
23:48, 2026-01-08
Pociągi przejadą pod oknami ale ...
Głosowali na KO , 2050 i PSL to teraz mają ...
dolnoślązak
23:41, 2026-01-08
Akcja „Alkohol i narkotyki”. 3 tys. kontroli
OLT EXPRESS
Józef Bąk
22:39, 2026-01-08
Auchan sprzedaje parki handlowe. Legnica na liście
Jak tam katarscy inwestorzy, dotarli już na wielbłądach do Gdyni?
Owsik o treści pomag
22:15, 2026-01-08