Miedź Legnica przegrała 0:2 na własnym stadionie z Czarnymi Żagań w meczu 2. kolejki piłkarskiej 2. ligi. Była to pierwsza porażka zespołu trenera Janusza Kudyby w tym sezonie.
- Wygramy z Miedzią trzema bramkami i wracamy do Żagania. Mamy silniejszy zespół i jesteśmy faworytem tego meczu – buńczucznie zapowiadał przed meczem brazylijski defensor Czarnych Felix Felipe, który większość swojej piłkarskiej kariery spędził na boiskach polskiej ekstraklasy.
Ciemnoskóry piłkarz za wiele się nie pomylił. Jego zespół bez większych problemów zwyciężył w Legnicy i zainkasował komplet punktów. Z kolei sam Filipe ma dodatkowy powód do radości, bo w 45 min. powinien wylecieć z boiska za uderzenie bez piłki Patryka Musiałowskiego. Sędzia był jednak dla Brazylijczyka łaskawy, bo ukarał go kartką, ale tylko żółtą.
Trener Janusz Kudyba w dniu meczu został zmuszony do zmiany w wyjściowej jedenastce.
- Patryk Spaczyński zgłosił ból przywodziciela. Chciał jednak wziąć "blokadę' i grać. Doszedłem jednak do wniosku, że nie warto ryzykować jego zdrowie - powiedział nam przed meczem szkoleniowiec Miedzi.
Tego dnia jego drużynie Spaczyński raczej by jednak nie pomógł. Miedź zagrała bardzo słabo i przegrała jak najbardziej zasłużenie. Legniczanie przez 90 minut nie stworzyli ani jednej stuprocentowej sytuacji strzeleckiej. Goście byli drużyną zdecydowanie lepszą. Szybko strzelili dwie bramki, a potem opanowali środek boiska i w pełni kontrolowali boiskowe wydarzenia.
W pierwszych 20 minutach na boisku nie działo się nic ciekawego. Gra toczyła się głównie w środku pola. Trybuny ożywiły się w 23 min., gdy były napastnik Miedzi Piotr Burski z 25 metrów trafił w spojenie słupka z poprzeczką. „Bury” , który w tym sezonie miał strzelać gole dla Miedzi, a nie Miedzi, okazał się zresztą największym problemem dla słabo grającej tego dnia legnickiej defensywy.
W 25 min. było już 1:0 dla Czarnych. Goście szybko rozegrali rzut rożny, na 16 metrze piłkę otrzymał nie pilnowany Marek Tracz i bez namysłu kopnął ją w stronę bramki Mirko Stamenkovicia. Serbski golkiper Miedzianki był zasłonięty przez swoich obrońców i po chwili wyciągał piłkę z siatki.
Cztery minuty później było już praktycznie po meczu. Krzysztof Kaczmarek podał do Radosława Flejterskiego, a ten do Burskiego, który znalazł się sam na sam ze Stamenkoviciem. Wybornej okazji nie zmarnował. Legniccy defensorzy w tej sytuacji tylko się przypatrywali jak powinno się rozgrywać atak pozycyjny.
W przerwie trener Janusz Kudyba zmienił słabo grającego Pawła Kowala, który we wcześniejszych spotkaniach należał do najlepszych graczy Miedzi. A jeszcze przed zejściem do szatni ściągnął z boiska drugiego skrzydłowego Wojciecha Bzdęgę.
- Zagrałem słabo tak, jak cała drużyna. Nie chcę się tłumaczyć, ale nie miałem praktycznie żadnych piłek. W dużej mierze dlatego, że goście wyłączyli z gry Marcina Garucha – smucił się Paweł Kowal.
Miejsce Kowala na boisku zajął Paweł Ochota, ale piłkarz ten po raz kolejny nie był w stanie spłacić kredytu zaufania, jakim obdarzył go Kudyba.
Druga połowa stała pod znakiem nieudolnych ataków Miedzi i spokojnej gry Czarnych. W środku boiska nadal rządzili i dzielili Flejterski z Traczem, a spod opieki Waldemara Gancarczyka nie mógł wyrwać się Garuch.
- Wiedzieliśmy, że kluczem do sukcesu było wyłączenie z gry Garucha. Dlatego miał plastra, a jak trzeba było to był podwajany, a nawet potrajany – powiedział po meczu szkoleniowiec Czarnych Zbigniew Smółka. - Miedzi się nie baliśmy. Oglądałem zapis video meczów z Turem i Ruchem i jakiegoś wielkiego wrażenia gra legniczan na mnie nie sprawiła - dodał.
Najbliżej strzelenia bramki Miedź była w 56 min., gdy z rzutu wolnego ładnie uderzył Michał Żółtowski. Piłka leciała pod poprzeczkę, ale Dawid Wnuk z trudem, ale zdołał wypiąstkować ją na róg. Odnotujmy jeszcze dośrodkowanie z wolnego Garucha i strzał Ochoty głową metr nad poprzeczką. Miał on miejsce w 70 min.
- Przegraliśmy zasłużenie. Chyba za bardzo wykrwawiliśmy się w poprzednich trzech meczach – podsumował mecz defensor Miedzianki Piotr Kucharzak.
Miedź Legnica – Czarni Żagań 0:2 (0:2)
Bramki: 0:1 Tracz 25, 0:2 Burski 29.
Miedź: Stamenković – Balicki, Kucharzak, Paszliński, Żółtowski – Kowal (46 Ochota), Imianowski (57 Pazurkiewicz), Cisse (79 Zieliński), Garuch Ź, Bzdęga (42 Musiałowski) – Orłowski.
Czarni: Wnuk – Janus Ż, Dorobek, Galuś, Felipe Ż – W. Gancarczyk (80 J.Wróbel, 90 Kostek), Flejterski, Tracz, Kaczmarek Ż, M. Wróbel (76 Rejmer) – Burski (88 K.Gancarczyk).
Sędziował: Orzechowski .
Widzów: 1,5 tys.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"2473"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz