Na podmokłych terenach należących do gminy Legnica, na granicy z gminą Miłkowice, znów dzieje się to samo. Ktoś niszczy prowizoryczną tamę, woda ucieka, a ptasie lęgi są zagrożone. Mieszkańcy obawiają się, że historia wraca, a mimo wcześniejszych sygnałów i interwencji miasto od ponad roku nie podjęło żadnych działań. Tamę już kilka razy sami naprawiali.
::video{"type":"single","item":"21395"}

To miejsce dla wielu osób jest miejscem spacerów, przestrzenią, którą obserwują od lat i z którą są związani. Powstała tu naturalna enklawa dzikiego ptactwa, która z każdym sezonem przyciąga kolejne gatunki. Miejsce, które obserwują od lat, do którego na spacery zabierają swoje pociechy.
Jest gniazdo łabędzi. W tym roku pojawiły gęsi krzykliwe, pierwszy raz je tutaj widzę. Łabędzie są co roku, są gniazda żab, jest mnóstwo kaczek, całe rodziny. One tu mają swoją siedzibę. To miejsce naprawdę żyje. Od ponad 40 lat chodzę tutaj z psami i widzę, jak to wszystko się zmienia, jak przyroda sobie radzi i jak to miejsce wraca do życia, nawet po zniszczeniach. Latem jest tutaj przepięknie, można usiąść, posłuchać ptaków i po prostu się wyciszyć. To jest taka enklawa, której nie ma nigdzie indziej. Myślałam, że po tym wszystkim ktoś będzie pilnował tego miejsca. Tymczasem znów dzieje się to samo. Ktoś niszczy tamę, ktoś w to ingeruje i nikt nad tym nie panuje – opowiada Legniczanka, która nie chce podawać swoich danych.
Mieszkanka zwraca też uwagę, że teren od dawna wymaga opieki, a problemy nie zaczęły się teraz.


Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że to nie jest przypadek. Prowizoryczna tama została ponownie zniszczona, i to w czasie, gdy ptaki wysiadują jaja.
Już od dwóch lat walczymy o to, żeby władze miasta pomogły zabezpieczyć to miejsce. Złożyłem wniosek o montaż prostego urządzenia, które regulowałoby poziom wody. Tymczasem ktoś po raz kolejny rozwalił tę tamę. Wszystkie gałęzie, które były wbite jako podpory, zostały powyrywane. To wymagało ogromnej siły. I dzieje się to dokładnie wtedy, kiedy są tu łabędzie i wysiadywane są jajka – mówi Dominik Skoczek.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"24330"}
Mieszkańcy próbują działać na własną rękę, ale ich wysiłki są krótkotrwałe. Mówią, że to „walka z wiatrakami”.
My to ratujemy, łatamy tę tamę, a po kilku dniach ktoś znowu ją niszczy. To wygląda jak walka z wiatrakami. Woda już opadła o kilkadziesiąt centymetrów. Gdyby spadła jeszcze bardziej, wszystkie te jajka zostałyby zjedzone przez dziką zwierzynę. To byłaby powtórka rzezi, tylko że jeszcze nienarodzonych ptaków – alarmuje Dominik Skoczek.

Dominik Skoczek od dawna wskazuje konkretne rozwiązanie. Chodzi o montaż niewielkiego urządzenia hydrotechnicznego, które pozwoliłoby kontrolować poziom wody. W piśmie z Urzędu Miasta Legnicy, będącym odpowiedzią na jego wniosek, poinformowano, że prowadzone są analizy dotyczące ustanowienia formy ochrony przyrody na tym terenie, co wiąże się z weryfikacją własności gruntów, planów zagospodarowania, przygotowaniem inwentaryzacji przyrodniczej oraz uzgodnieniami z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska. Mimo tych deklaracji mieszkańcy podkreślają, że realnych działań w terenie wciąż brak, a problem niszczenia tamy i odpływu wody pozostaje nierozwiązany.
Czekam już 14 miesięcy na jakiekolwiek działania ze strony miasta. To jest inwestycja rzędu trzech tysięcy złotych. My jesteśmy gotowi sami to zamontować, własnymi rękoma, bez angażowania firm. Chcemy tylko zabezpieczyć to miejsce, żeby przestało być niszczone i żeby można było chronić życie zwierząt – podkreśla Dominik Skoczek.
::news{"type":"see-also","item":"97813"}
Sytuacja sprzed roku wraca z całą swoją brutalnością. W ubiegłym roku po zniszczeniu tamy woda gwałtownie odpłynęła, a odsłonięte gniazda stały się łatwym celem dla drapieżników. Na miejscu znajdowano martwe ptaki rozszarpane przez zwierzęta i zniszczone lęgi, co dla mieszkańców było wstrząsającym widokiem. Dziś scenariusz zaczyna wyglądać podobnie. Poziom wody znów spada, a wraz z nim znika naturalna ochrona dla gniazd. Reakcji miasta nadal nie ma, mimo wcześniejszych doświadczeń i sygnałów. Mieszkańcy znów zostali z tym sami i próbują działać, zanim historia sprzed roku powtórzy się po raz kolejny.


.....10:32, 13.04.2026
Zapewne ten kto bierze unijne dopłaty za ten teren.
Panptak10:48, 13.04.2026
Był obiecany użytek ekologiczny, może już jest ?
obiektywny6613:03, 13.04.2026
Kto tą tamę zbudował ? i czy to na pewno jest tama ?
Jurek 13:15, 13.04.2026
Pani redaktor ale o co chodzi gdzie to się dzieje gdzie ta tam? Jaka tam?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz