Konfeks Legnica uległ na własnym stadionie 1:3 Górnikowi Złotoryja. To druga z rzędu ligowa porażka zespołu trenera Andrzeja Kisiela. Czy można mówić już o kryzysie?

Podopieczni trenera Andrzeja Kisiela po strzeleniu bramki przestali grać. Uściślając - grali tylko, że słabo. A momentami nawet bardzo słabo. Górnik skrzętnie to wykorzystał. Złotoryjanie szybko wyrównali, a jeszcze przed przerwą powinni wyjść na prowadzenie. Sebastiana Tamiołę raz uratował słupek. W kilku innych przypadkach pomogli koledzy z defensywy, bądź łut szczęścia.
Kibice liczyli, że przerwa piłkarzom Konfeksu zrobi dobrze, ale mimo bury od Kisiela, w drugiej połowie obraz gry nie zmienił się. Legniczanie grali nerwowo, chaotycznie i bez pomysłu. Co innego złotoryjanie, którzy prostymi, ale skutecznymi środkami dążyli do sukcesu. Osiągnęli go przy Grabskiego dzięki dwóm bramkom Fabiana Gałaszkiewicza.
Konfeks stracił nie tylko punkty, ale również Olivera Dańczaka na najbliższe mecze. Napastnik gospodarzy tuż przed końcem spotkania uderzył jednego z rywali łokciem. Słusznie ukarany za to został czerwoną kartką.[FOTORELACJA]10446[/FOTORELACJA]
Konfeks Legnica - Górnik Złotoryja 1:3 (1:1)
Bramki: 1:0 Cymbalista 10, 1:1 Nowosielski 18, 1:2 Gałaszkiewicz 50, 1:3 Gałaszkiewicz 61.
Konfeks: Tamioła - Trochanowski (65 Plebaniak), Cieślak, Wójcik Ż, Kowalczyk - Lech, Kwaśniewski (51 Jazowiecki), Woźniak, Kanas, Cymbalista - Dańczak CZ 92.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz