W sercu Lasku Złotoryjskiego w Legnicy niszczeje gigantyczny, poradziecki kompleks szpitalny, który kiedyś mieścił setki pacjentów. Obecnie to monumentalne zamienione w ruinę miejsce przyciąga poszukiwaczy przygód, choć spacer po nim może skończyć się wypadkiem.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"24905"}
Ogromny kompleks szpitalny powstał w latach 30. ubiegłego wieku jako jeden z najnowocześniejszych obiektów medycznych tamtych czasów. Początkowo służył niemieckiemu Wehrmachtowi, a po II wojnie światowej został przejęty przez stacjonujące w Legnicy wojska radzieckie.
Przez niemal pół wieku placówka tętniła życiem, pełniąc kluczową rolę w strukturach Armii Radzieckiej. Wszystko zmieniło się w 1993 roku, kiedy Rosjanie opuścili miasto, przekazując obiekt stronie polskiej, co zapoczątkowało jego powolną śmierć.
Natura brutalnie odbiera to miejsce, a drzewa wokół szpitala wyrosły już tak wysoko, że niemal całkowicie zasłoniły potężne budynki. Zlokalizowanie poszczególnych gmachów w gęstwinie leśnej stanowi obecnie ogromne wyzwanie dla każdego, kto tam wkracza.
Skala tego miejsca potrafi zszokować, a sam frontowy budynek mierzy aż 240 metrów długości. Czterokondygnacyjny gmach wraz z użytkowym poddaszem został zaprojektowany w taki sposób, aby jednorazowo przyjąć nawet 650 pacjentów.
Nie był to zwykły szpital, lecz w pełni samowystarczalne, medyczne miasteczko. Oprócz nowoczesnych sal operacyjnych i oddziałów, na terenie obiektu funkcjonowało kino, kryty basen sportowy oraz zaplecze rekreacyjne dla personelu.
Mroczną stronę dawnej działalności kompleksu przypomina znajdujące się na uboczu, zrujnowane prosektorium. Wszystkie te rozbudowane przestrzenie, zamiast służyć mieszkańcom, od trzydziestu lat ustępują miejsca bezwzględnemu wandalizmowi.
Wokół opuszczonego kolosa przez lata narosło mnóstwo mrocznych opowieści, które przerażają i jednocześnie fascynują mieszkańców Legnicy. Miłośnicy miejskich legend chętnie powtarzają historie o zjawiskach paranormalnych i dziwnych dźwiękach niosących się po korytarzach.
Najbardziej elektryzujące są jednak podania o tajnych laboratoriach i eksperymentach medycznych, jakie rzekomo mieli prowadzić tu radzieccy lekarze wojskowi. Atmosferę tajemnicy podsycają też plotki o ukrytych tunelach podziemnych, łączących szpital z centrum miasta.
Choć brakuje na to historycznych dowodów, to mroczny klimat i opowieści o zakazanych procedurach leczniczych działają na wyobraźnię i przyciągają tłumy poszukiwaczy mocnych wrażeń.
Dziki i niekontrolowany urbex w Lasku Złotoryjskim niesie ze sobą ogromne ryzyko utraty zdrowia, a nawet życia. Po wycofaniu ochrony w latach 90. obiekt został całkowicie rozkradziony i zdewastowany przez szabrowników.
Wchodząc na ten teren, trzeba mieć świadomość, że co kawałek na człowieka czyha śmiertelna pułapka. W gęstych zaroślach oraz ciemnych korytarzach ukryte są otwarte kanały studzienek oraz głębokie dziury w posadzkach.
Konstrukcja budynku z roku na rok jest w coraz gorszym stanie przez brak dachu i wilgoć. W wielu miejscach stropy są już mocno zarwane, a ściany mogą runąć w każdej chwili, dlatego wchodzenie do wnętrza to skrajna nieodpowiedzialność.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz