Sąd Okręgowy w Legnicy ogłosił wyrok w sprawie Marcina G. i Moniki M. Marcin G. usłyszał karę 30 lat pozbawienia wolności, a Monika M. karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Oboje oskarżeni mają zakaz zbliżania się do starszego syna na odległość nie mniejszą niż 200 metrów przez najbliższe 15 lat. Zarówno prokuratura, jak i obrończyni oskarżonego zapowiedzieli wniesienie apelacji po zapoznaniu się z ustnym uzasadnieniem wyroku, który jest nieprawomocny. Marcin G. nie pojawił się na ogłoszeniu wyroku.

W ogłoszeniu wyroku sędzia Bartłomiej Treter wskazał, że sąd przyjął, iż nad chłopcami oskarżony Marcin G. znęcał się wspólnie i w porozumieniu z Moniką M. Oskarżony swoimi działaniami doprowadził do śmierci młodszego z chłopców i w tym punkcie sąd zmienił kwalifikację czynu na nieumyślne doprowadzenie do śmierci dziecka. Marcin G. został skazany nieprawomocnym wyrokiem na 30 lat pozbawienia wolności.
W przypadku Moniki M. sąd uznał ją za winną znęcania się nad Filipem i Piotrusiem i wymierzył karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Na poczet kary zaliczony został czas przebywania w areszcie obojga oskarżonych. Sąd po raz kolejny przedłużył o kolejne 6 miesięcy areszt dla Marcina G. Sąd orzekł zakaz kontaktowania się i zbliżania do Filipa G. na odległość około 200 metrów na okres 15 lat.

W ustnym uzasadnieniu sędzia mówił o tym, że sąd, analizując materiał dowodowy i opierając się na przepisach, uznał za błąd rozbijanie zachowań na odrębne przestępstwa, kiedy w ocenie sądu rdzeniem sprawy było znęcanie nad dziećmi, wobec których oskarżeni mieli obowiązek opieki.
Opierając się na obowiązujących przepisach prawa karnego, sąd uznał, że błędem ze strony prokuratora było tworzenie w stosunku do oskarżonych odrębnych przestępstw sytuacji, kiedy nie budzi żadnej wątpliwości, że czyny, które zarzucano oskarżonym, dotyczyły przede wszystkim znęcania nad dziećmi, nad którymi oskarżeni mieli obowiązek sprawowania opieki jako ich rodzice – wyjaśniał Bartłomiej Treter, sędzia Sądu Okręgowego w Legnicy.
Sędzia wskazał też, że w takim układzie sąd przyjął, iż doszło do jednego przestępstwa znęcania, które mogło mieć różne natężenie.

W ustnym uzasadnieniu sędzia Bartłomiej Treter odniósł się nie tylko do konstrukcji prawnej czynu, ale też do sposobu traktowania dzieci i do tego, dlaczego przez długi czas nie było widać skali krzywdy.
Jeżeli popatrzymy, może z opisu czynu wynika, że zachowania oskarżonych wobec dzieci, te zachowania, które im przypisano, były dosyć drastyczne, to trzeba na jedną rzecz zwrócić uwagę, że te zachowania nie zostawiały tak jakby widocznych elementów tych drastycznych zachowań zewnętrznych, jeśli chodzi o dzieci. O czym mówię? Często tak jest, że jako postronni obserwatorzy mówimy, ta matka się dobrze opiekuje dzieckiem, bo nie widziałem ani sińców, dziecko było ubrane, zadbane, nakarmione. I to nam wskazuje, że wszystko jest w tej rodzinie w porządku. I generalnie w tej rodzinie tak właśnie było. Tam nie było takich sytuacji, które by wskazywały na to, że dzieci doznały poważnych obrażeń. Te obrażenia, które są w istocie poważnymi, nawet jeśli chodzi o kwalifikację prawną, miały charakter obrażeń wewnętrznych. One nie były widoczne zewnętrznie – mówił Bartłomiej Treter.
Sędzia podkreślił również, że przemoc domowa rozgrywa się w zamkniętej przestrzeni i rzadko bywa uchwytna dla otoczenia.
Wszyscy wiemy, to jest pewien truizm, że jeżeli chodzi o znęcanie w rodzinie, to są tego rodzaju zachowania, które odbywają się w jakiejś zamkniętej przestrzeni. To nie są zdarzenia możliwe do zaobserwowania przez osoby postronne – dodał sędzia.
Następnie przeszedł do analizy najpoważniejszego zdarzenia i oceny zamiaru oskarżonego.
Mamy do czynienia z jednym uderzeniem. Mało tego, bo zaraz po tym, jak dziecko zostało uderzone, jak rodzice zorientowali się, z dzieckiem zaczyna się coś dziać niepokojącego, wezwali pomoc medyczną. To już samo w sobie świadczy o tym, że zamiarem Marcina G. nie było spowodowanie śmierci dziecka – podsumował Bartłomiej Treter.
Po ogłoszeniu wyroku prokurator przypomniał, że prokuratura wnosiła o karę dożywotniego pozbawienia wolności dla Marcina G., a po analizie uzasadnienia zostanie podjęta decyzja o zaskarżeniu wyroku.
W zakresie orzeczenia wymiaru kary wskazuję, że prokuratura wnosiła o karę dożywotniego pozbawienia wolności. Pan Marcin uzyskał karę trzydziestu lat, niemniej po analizie uzasadnienia wyroku zostanie podjęta decyzja, w jakim zakresie będzie zaskarżany ten wyrok – powiedział Marcin Knurowski z Prokuratury Rejonowej w Głogowie.
Prokurator zapowiedział również apelację w części dotyczącej Moniki M., wskazując, że w jego ocenie kara jest nieadekwatna do czynu.
Z tego też powodu będziemy wnosić apelację. Uważamy, że kara jest nieadekwatna do czynu, że ten stopień zawinienia był tutaj dużo wyższy. I żeby kwalifikacja prawna czynu, którą prokurator zaproponował, była prawidłowa – dodał prokurator.
Obrończyni Marcina G. odniosła się do kwestii choroby oskarżonego, wskazując, że była ona wcześniej stwierdzona i że w jej ocenie nie została wyeliminowana.
Po analizie uzasadnienia wyroku zostanie podjęta decyzja, w jakim zakresie będzie zaskarżany ten wyrok. Co do stwierdzonej choroby oskarżonego, zostało to już potwierdzone przy pierwszym jego postępowaniu, które miało miejsce, kiedy oskarżony miał 18 lat. Wówczas doszło do potwierdzenia tej choroby, a oskarżony przez cały ten niemalże czasokres również był diagnozowany i również przez pewne etapy był na tę chorobę leczony. W mojej ocenie niemożliwe jest to, aby ta choroba została wyeliminowana, nawet bez farmakologicznego leczenia – zaznaczyła Ewa Tomkowiak-Góryl, obrończyni Marcina G.
Monika. M. płacząc wracała do interwencji policji i do tego, że wcześniej szukała pomocy. Opowiadała, że była w ciąży, że dzwoniła na policję i wychodziła z domu, by móc wykonać telefon. Twierdziła, że prosiła o zabranie dziecka, a funkcjonariusze mieli pozostawić je w domu.
Bardzo mi przykro, że się tak stało. Bardzo mi przykro. Zawsze wspominam i płaczę, że nie żyje. Na grób zawsze wchodzę i dotykam serduszka, i zawsze płaczę. Tęsknię za nim. Chodzę na cmentarz. Chciałabym go wychowywać. Bardzo chciałam go wychowywać – powiedziała Monika M.
Ta sprawa zapisała się jako jedna z najbardziej drastycznych i tragicznie zakończonych, jakie w ostatnich latach rozpoznawał Sąd Okręgowy w Legnicy. Dotyczyła przemocy wobec małych dzieci, kilkumiesięcznego Piotrusia i 1,5 rocznego Filipka i zakończyła się śmiercią jednego z nich. Wyrok zapadł, ale to jeszcze nie koniec tej historii. Jest nieprawomocny, a o dalszym losie sprawy zdecyduje sąd drugiej instancji.
Odpowiadają za katowanie i śmierć jednego z dzieci
2025-11-06
Proces rodziców oskarżonych o znęcanie się nad synami dobiega końca. W sądzie padły wstrząsające słowa
2025-06-01
Ona się bała, on groził nożem. Zeznania w sprawie śmierci Piotrusia są wstrząsające
2025-03-28
Ruszył proces pary oskarżonej o znęcanie się nad dziećmi i śmierć młodszego synka
Jutro 15:20, 03.03.2026
Ona się bała i pozwalała na znęcanie się nad dzieckiem. Jako matka nie dała się pokroić za swoje dziecko. Dostała tylko półtora roku a powinna kiwać tak jak jej facet. Mordy pokazać ujawnić nazwiska pozbawić praw obywatelskich żeby nie mogli wybierać nam posłów senatorów i prezydenta. I zlicytować do zera. I powinni kiblowac w więzieniu o zaostrzonym rygorze z przymusem pracy.
Bieda16:47, 03.03.2026
Szkoda że wszystkich nie połapaliście z tego miasta co znęcają się na dzieciach i molestują zwłaszcza tego 45 latka w okularach co wiecznie naćpany chodzi w okularach z czaszką na plecach i białymi ogniami na bokach.
Pypko16:50, 03.03.2026
To chyba ten co przez Ściegiennego przechodzi i włosy na nogach depiluje on wiecznie patrzy się na cudze dzieci sam do szkoły specjalnej chodził
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
6 miesięcy w zawieszeniu dla ginekologa
Twoja wiecznie pijana stara go podkablowała.
Do Wziernik
17:56, 2026-03-03
Reforma ZOJO budzi obawy Śliwińskiej-Łokaj
Pochwal się choć maturą, tłuku - a nie, czekaj...
Do Effka
17:47, 2026-03-03
6 miesięcy w zawieszeniu dla ginekologa
Czyli pochwalasz osz ust wo i kra dzież?
Do wziernik
17:16, 2026-03-03
6 miesięcy w zawieszeniu dla ginekologa
Ciekawe to go podkablował. Teraz bedziecie sobie drogie panie płacić za wszystko z własnej kieszeni i będziecie sobie mogły pogrzebać co najwyżej w Intrenecie. Bardzo porządny lekarz.
Wziernik
16:55, 2026-03-03