
Na legnickim dworcu Koleje Dolnośląskie pokazały swój setny pojazd, a pasażerowie mogli wejść do środka, zwiedzić skład, zobaczyć kabinę maszynisty i zapytać o rzeczy, których podczas codziennej podróży zwykle się nie zauważa.
O nowym składzie opowiadał Przemysław Jasak, maszynista i instruktor w Kolejach Dolnośląskich. To właśnie on tłumaczył, co kryje się za ekranami, przyciskami, nastawnikami i systemami bezpieczeństwa.

To pojazd bydgoskiej PESY, Elf 48WEc-064. Jest to setny pojazd w Kolejach Dolnośląskich. Wyróżnia się przede wszystkim nowoczesnością. Mamy pełni działającą klimatyzację, ogrzewanie, system ETCS i prędkość do 160 kilometrów na godzinę. Do tego dochodzą najnowsze systemy zabezpieczeń. Nie ma opcji, żeby ktoś wysiadł podczas jazdy albo żeby ktoś utknął w toalecie. Są przyciski SOS, jest monitoring i każda sytuacja, która może wydarzyć się w składzie, może być od razu zauważona – mówi Przemysław Jasak.
Dla pasażera część tych rozwiązań jest prawie niewidoczna. Wsiada, siada, jedzie. W tle pracują jednak systemy, które mają pomóc obsłudze szybko zareagować, jeśli w pociągu wydarzy się coś niepokojącego.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"25448"}
Wozimy ludzi, więc może być różnie. Mamy monitoring, mamy różne przyciski SOS, których pasażer może użyć w razie potrzeby. Chodzi o pełne bezpieczeństwo. Każda sytuacja, która może się przydarzyć na składzie, jest monitorowana i obsługa może na nią zareagować – dodaje maszynista.
Najwięcej ciekawości budziła kabina mszynisty. Nie ma tam kierownicy, bo pociągu nie prowadzi się jak samochodu. Są nastawniki, ekrany, przełączniki i hamulce. Dla osoby z zewnątrz wygląda to jak kokpit, w którym przypadkowy ruch ręką nie wchodzi w grę.
Tutaj mamy dwa nastawniki. Jeden służy do jazdy i części hamowania, drugi tylko do hamowania hamulcem pneumatycznym. To podstawowy hamulec w pojeździe kolejowym. Każdy pojazd kolejowy musi go mieć. Jeżeli cokolwiek by się stało, gdyby nastąpiło uderzenie albo zerwanie przewodu hamulcowego, pojazd upuszcza powietrze i system automatycznie używa maksymalnej siły hamowania. Pojazd staje. Nie ma możliwości, żeby stracił hamulce. Co by się nie działo, pojazd najpierw się zatrzyma, a dopiero później zastanawiamy się, co dalej – wyjaśnia Przemysław Jasak.

Przemysław Jasak pracuje w Kolejach Dolnośląskich od 2014 roku. Zaczynał jako pomocnik maszynisty, później został maszynistą, a następnie instruktorem. Teraz szkoli osoby, które dopiero przygotowują się do prowadzenia pociągów.
Zaczynałem jeszcze jako pomocnik maszynisty. Po dwóch latach szkolenia zostałem maszynistą, a następnie instruktorem. Mamy bardzo dużo kandydatów, którzy się do nas zgłaszają. W tym momencie szkoli się około 60 osób na różnych etapach. To są trzy grupy, mniej więcej po 20 osób. Samo szkolenie trwa około dwóch lat, niecałe dwa lata, ale mniej więcej tyle. Kończy się państwowym egzaminem w Urzędzie Transportu Kolejowego – mówi instruktor KD.
Jak tłumaczy, prowadzenie pociągu to nie tylko znajomość kilku przycisków. Maszynista musi znać pojazd, przepisy i procedury. Musi też wiedzieć, co zrobić, gdy pojawi się awaria, a pasażerowie czekają na bezpieczny dojazd do celu.
To nie jest kurs, który trwa miesiąc, a dwa lata. Sama obsługa pojazdu jest rozbudowana, co widać po liczbie przycisków, przełączników i systemów. Do tego dochodzi cała budowa pojazdu, którą maszynista musi znać. W razie sytuacji awaryjnej albo usterki musi potrafić sobie poradzić, żeby dowieźć ludzi do celu. Najważniejsze są jednak przepisy kolejowe. Jest ich bardzo dużo i trzeba je znać tak, żeby w bardzo krótkim czasie umieć się w nich poruszać – podkreśla Przemysław Jasak.
W kabinie nie ma miejsca na zgadywanie. Przy prędkości 130 czy 160 km/h decyzje nie mogą dojrzewać przez kilka minut. Czasem trzeba je podjąć natychmiast.
Przy 160 czy 130 kilometrach na godzinę czas na reakcję i podjęcie decyzji to tak naprawdę od sekundy do pięciu sekund. Maszynista musi wiedzieć, z jaką prędkością dojechać do danego miejsca, czy już hamować, czy jeszcze nie hamować, i musi umieć opanować pojazd. Wozimy ludzi i nie możemy sobie pozwolić na to, żeby maszynista nie miał tej wiedzy – dodaje.

Nowy Elf wygląda lekko i nowocześnie, ale pod obudową ma konstrukcję przygotowaną na trudne sytuacje. Maszynista zwraca uwagę, że współczesnych pociągów nie buduje się już bez rozbudowanych wymogów bezpieczeństwa.
Oczywiście, że to jest bezpieczny pojazd. Jest zbudowany według najnowszych technologii i wytycznych, które obowiązują najprawdopodobniej w całej Unii Europejskiej. Inaczej w tych czasach nie da się już zbudować pojazdu. Może z wierzchu wygląda, jakby był z plastiku, ale wszystko jest wykonane według konkretnych wytycznych – mówi Przemysław Jasak.
Za wyglądem składu stoją elementy, których pasażer zwykle nigdy nie zobaczy. To m.in. konstrukcja mająca przejmować energię uderzenia i chronić najważniejsze części pojazdu.
To jest specjalnie zabudowana klatka bezpieczeństwa, z absorberami siły uderzenia i specjalnymi zderzakami, podobnymi do tych, które znamy ze starszych lokomotyw albo wagonów, tylko oczywiście nowocześniejszymi. Chodzi o to, żeby przy bardzo poważnym zdarzeniu energia uderzenia została przejęta przez odpowiednie elementy konstrukcji – tłumaczy.
Setny pojazd KD to dla spółki ważna liczba, ale dla pracowników oznacza też codzienną jazdę na nowszym i wygodniejszym sprzęcie. Przemysław Jasak przyznaje, że w środowisku kolejowym nowa flota Kolei Dolnośląskich robi wrażenie, choć część maszynistów nadal ma sentyment do starszych pojazdów.
Myślę, że część maszynistów z innych spółek na pewno nam zazdrości. Oczywiście są też osoby, które lubią starsze pojazdy. To jest kwestia gustu, jak ze wszystkim. Jedni lubią starsze, zabytkowe samochody, inni wolą nowoczesne, świeżo z salonu. Ale myślę, że jest duża grupa ludzi, którzy zazdroszczą nam tego, że mamy nowe pojazdy. Nowe, czyste, zadbane, z pełnymi systemami bezpieczeństwa, wygodne, szybkie i przyjemne do pracy. I mamy ich dużo – podsumowuje Przemysław Jasak.
Prezentacja w Legnicy pokazała więc nie tylko kolejny skład we flocie KD. Dla pasażerów była to okazja, żeby wejść do środka, zajrzeć do kabiny i zobaczyć, ile technologii, procedur i odpowiedzialności stoi za podróżą, która z peronu wygląda po prostu jak kolejny odjazd pociągu.
wakacje15:29, 04.07.2026
Bardzo ładny pociąg tylko jakiś taki pusty w środku. Może ktoś zamiast podróżować autem kupił by podróż pociągiem
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Witelonka kręci z policją i zachęca innych
To powód do wstydu dla państwa, że nie jest w stanie sfinansować kosztów powrotu do zdrowia własnego funkcjonariusza. Oczywiście życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Wesprę rehabilitację przez zrzutkę.
Sławek
15:44, 2026-07-04
Samotne dziecko przy drodze w upale
Takie małe dziecko samo podróżuje ? Co na to powiedzą jego rodzice . Dlaczego nie zadzwonił do nich jak się pogubił ?
pytania
14:32, 2026-07-04
Uderzył głową w znak drogowy
________ CZY KIEROWECY HULAJNÓG muszą znać przepisy ruchu drogowego ???
pytanie dnia
14:21, 2026-07-04
Mapa zagrożeń pokazała problemy w czerwcu
Osiedle milionerów daje wzorowy przykład jak zgłaszać. Takiej ilości zgłoszeń nie ma nigdzie w Polsce.
wiedzą jak
14:19, 2026-07-04