W sobotę Jacek Proć wyszedł na olimpijski tor. W kwalifikacjach zajął 19. miejsce, a z drużyną – 8. Jak ten dzień wyglądał z jego punktu widzenia? Kolejna relacja z Pekinu naszego olimpijczyka.
- Sobota była dniem dniem kwalifikacji. Pierwsze strzały na Igrzyskach oddały panie. Ich strzelania zaczęły sie o godzinie 11. My dzień zaczęliśmy tradycyjnie od rozruchu. Jedynym, miłym plusem było to że rozruch rozpoczął się o 8.30 a nie jak ostatnimi dniami o 7 (czytaj - więcej czasu na spanie). Później szybka toaleta i wyjście na śniadanie. Mimo naprawdę dużego wyboru na stołówce zdołałem wcisnąć tylko płatki. Do godziny 12.30 mieliśmy czas wolny. Poświęciłem go na odebranie prania z pralni, odpoczynek i sesje relaksacyjną. Ogólnie nic zabierającego siły. O 12.30 wyszliśmy całą drużyną, już spakowani z łukami na obiad. Zjadłem troszkę ryżu z warzywami i kanapkę z tuńczykiem. O 13 mieliśmy już busa na tory łucznicze. Gdyby nie ciężkie walizki z łukami można by dojść tam szybciej niż autobus jedzie, ale mamy zawody i wszelkie większe spacery są wstrzymane. Po dojeździe na tory dziewczyny jeszcze miały ostatnie trzy serie do odstrzelenia. Oczywiście kibicowaliśmy im. W takich wypadkach każdy doping jest wskazany bo liczy się każdy punkt.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"799"}

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz