Film „Piąty element” (The Fifth Element), który miał premierę 7 maja 1997 roku, bardzo szybko zdobył status kultowego. Bruce Willis jako Korben Dallas tworzy postać zwykłego faceta wciągniętego w ratowanie świata — z pozoru cynicznego, ale w istocie pełnego ciepła i głębszych uczuć. Milla Jovovich jako Leeloo hipnotyzuje: jest istotą doskonałą, a jednocześnie bezbronną wobec ludzkiej głupoty i wystarczająco silną, by mimo wszystko spróbować ludzi uratować. Gary Oldman, Ian Holm i Chris Tucker dopełniają całości, budując niepowtarzalny klimat filmu — chwilami groteskowy, chwilami niepokojąco prawdziwy.
Co pięć tysięcy lat gdzieś we Wszechświecie otwierają się międzywymiarowe wrota, przez które przybywa absolutne zło, by nieść zniszczenie. Jest tylko jeden sposób, by je powstrzymać — trzeba odnaleźć Piąty Element. Brzmi jak klasyczne science fiction, a jednak ten kosmiczny mit brzmi podejrzanie znajomo. To kolejna wariacja na temat starej jak świat opowieści o cyklicznej zagładzie i odrodzeniu, obecnej w religiach, legendach i filozofii. Ludzkość balansuje na krawędzi i — jak zwykle — uczy się za późno.
W futurystycznym świecie absolutne zło zbliża się do Ziemi, a jedyną szansą na ocalenie jest odnalezienie czterech żywiołów i tajemniczego Piątego Elementu. Okazuje się nim nie broń, nie technologia i nie genialny plan, lecz miłość. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się banalne, w istocie okazuje się oczywiste i prawdziwe. W naszym nowoczesnym świecie często kpi się z tego uczucia, uznając je za słabość, podczas gdy jest ono ogromną, niepowstrzymaną przez nic siłą.
„Piąty element” doskonale sprawdza się jako film na Sylwestra. Jest dynamiczny, kolorowy, pełen humoru, wizualnych fajerwerków i szybkiej akcji. Idealny do oglądania wtedy, gdy zegar odlicza sekundy do nowego początku. Daje wiele powodów do uśmiechu i zachwytu, a każdy kadr sprawia, że chce się zobaczyć, co będzie dalej. A jednak pod tą widowiskową warstwą kryje się coś znacznie głębszego — pod warunkiem, że pośród zabaw lub w samotności sylwestrowego dnia mamy ochotę to dostrzec.
To film nie z tej ziemi, a jednocześnie bardzo ziemski. Pokazuje świat przyszłości, który wcale nie różni się tak bardzo od naszego. Leeloo poznaje historię ludzkości, czytając o wojnach, przemocy i nienawiści, i zadaje pytanie, którego my często boimy się nawet pomyśleć — czy ten gatunek w ogóle zasługuje na ocalenie?
[WIDEO]20909[/WIDEO]
Pod sylwestrowymi fajerwerkami film zadaje pytania, których nie chcemy widzieć. Czy naprawdę potrzeba totalnej zagłady i kolejnej katastrofy, by ludzie zaczęli się lubić i szanować? Czy absolutne zło musi stanąć u naszych drzwi, żebyśmy przypomnieli sobie o dobru? Co jest naprawdę ważne i dlaczego wciąż gonimy za sprawami, które okazują się jedynie smutną wydmuszką normalnego życia? Dlaczego w codziennym kołowrotku zapominamy o prostych gestach życzliwości?
Może wcale nie potrzeba kosmicznej apokalipsy. Może wystarczyłoby, aby noże służyły tylko do krojenia chleba, a twarze wykrzywiały się jedynie przy kontakcie z cytryną, a nie z gniewu, nienawiści i frustracji. „Piąty element” mówi wprost: miłość nie jest dodatkiem — jest fundamentem. Bez niej żadna technologia, żadna broń i żaden geniusz nie uratują świata. Jak pisał Leopold Staff : „Budowałem na piasku — zawaliło się. Budowałem na skale — zawaliło się. Teraz budując zacznę od dymu z komina”.
„Piąty element” to film niezwykły i porywający, który pod płaszczykiem szybkiej akcji i science fiction przemyca pytanie aktualne bardziej niż kiedykolwiek: co musi się stać, żebyśmy wreszcie oprzytomnieli? Być może właśnie dlatego, mimo że minęło prawie trzydzieści lat od premiery, film wciąż działa. Odpowiedź nadal jest przed nami. Warto zadać sobie to pytanie w ostatnim dniu roku i pozwolić, by przyszło wraz z początkiem nowego 2026 roku — sprawiając, że świat stanie się choć odrobinę lepszy dla naszego wspólnego dobra. A jeśli te myśli nie zagoszczą w waszych głowach od razu, po prostu bawcie się dobrze oglądając film. Być może jego główna myśl odnajdzie was sama — nawet jeśli początkowo jej nie zauważycie. Wesołej zabawy i niech moc będzie z Wami. Do siego roku.
Kuradomowa19:46, 01.01.2026
Miłość, a ona w ogóle istnieje?
Fajna Bajka
Nowy bus dla mieszkańców gminy Krotoszyce
Kto tym będzie jeździł - wybrańcy na koszt mieszkańców?
Mariola
20:27, 2026-01-01
Od dziś w Legnicy obowiązuje nocna prohibicja
Miło widzieć że populizm ma się dobrze.Włodarze Legnicy postanowili po raz kolejny schlebić motłochowi wprowadzając kompletnie nonsensowną decyzję.Niczego to nie zmieni i niczego nie naprawi, a najdalej za pół roku wszyscy będą zastanawiać się jak to jest że pomimo zakazu sprzedaży alkoholu po dziesiątej wciąż pełno pijanych szwenda się po nocy.No chyba że legniccy radni zostaną pionierami i wprowadza na terenie miasta całkowitą prohibicję.
Rage
20:26, 2026-01-01
Nowy bus dla mieszkańców gminy Krotoszyce
Propaganda sukcesu - kiedyś jeszcze była gablota zasłużonych pod kościołem, najstarsi mieszkańcy pamiętają - może warto pomyśleć nad jej powrotem.
Józek
20:24, 2026-01-01
Nowy bus dla mieszkańców gminy Krotoszyce
W tym kraju nie będzie nigdy dobrze jak tacy ludzie będą sprawować władzę. Droga ku upadkowi.
Paweł M.
20:22, 2026-01-01