Są komplementy, po których robi nam się po prostu miło. „Świetnie wyglądasz”, „Fantastycznie sobie dziś poradziłaś”, „Masz w sobie dobrą energię”. Czujemy wtedy wyraźnie, że ktoś chciał powiedzieć coś życzliwego. Ale zdarzają się też niestety takie komplementy, które bolą i przy których zaczynamy się zastanawiać, jaka właściwie była intencja tego, kto je wypowiada - czy przypadkiem nie chciał nas właśnie obrazić.
O ile samo stwierdzenie „Pięknie dziś wyglądasz” będzie w zdecydowanej większości przypadków odebrane jako komplement, o tyle z „Wyglądasz dziś lepiej niż ostatnio” już będziemy mieć problem. To niby subtelna różnica, a jednak diametralnie zmienia odbiór całego stwierdzenia, no bo skoro lepiej niż ostatnio, to znaczy właściwie jak? Wcześniej źle? Gorzej? Niezdrowo? Staro?
I niewiele tu zmienia fakt, że wiele osób naprawdę nie ma złych intencji. Chcą pochwalić, zauważyć zmianę, być miłe. Problem polega na tym, że nigdy nie wiemy, jak to odbierze druga strona i czy nie będziemy posądzeni o ukrytą krytykę. A tego człowiek z klasą, co oczywiste, powinien unikać.
Osoba z dobrymi manierami po prostu uważa na tego typu stwierdzenia. W etykiecie chodzi głównie o uważność na drugiego człowieka, a więc trzeba w relacjach z innymi mieć na uwadze to, jak czują się w naszym towarzystwie. Nie wszystko, co my odbieramy jako żart albo szczerość, druga osoba odbiera tak samo. Czasem po drugiej stronie stoi ktoś zmęczony, niepewny siebie albo po prostu mający gorszy dzień. Jedno nieostrożne zdanie potrafi zostać w głowie na długo.
Warto też uczciwie powiedzieć, że niektóre takie komentarze nie są przypadkiem. Bywają ludzie, którzy doskonale wiedzą, co robią. Komplement staje się wtedy elegancko zapakowaną uszczypliwością. Niby miło, ale jednak człowiek wychodzi z rozmowy z poczuciem, że właśnie dostał mały policzek (a czasami i prawy sierpowy) owinięty w kokardkę.
Spokojnie, bez oddawania złośliwości, ale w sposób chroniący Twoje granice, szczególnie wtedy, gdy to się powtarza. W sytuacji, kiedy ktoś regularnie „komplementuje” nas w taki sposób, mamy pełne prawo zauważyć to głośno. Kulturalnie, ale jasno. Można go wtedy na przykład spokojnie dopytać „Możesz wyjaśnić, co masz na myśli? Chciałabym Cię dobrze zrozumieć”. Etykieta nie polega przecież na udawaniu, że wszystko nam odpowiada.
Ten artykuł powstał w ramach cotygodniowego cyklu o dobrych manierach - takich, które nie krępują, ale ułatwiają życie.
Jeśli szukacie więcej takich praktycznych podpowiedzi - zaglądajcie na stronę Etykieta na luzie na Facebooku i LinkedIn. Porozmawiajmy o dobrych manierach z klasą i poczuciem humoru. Nie po to, żeby prawić morały, ale żeby żyło się po prostu lepiej.
Etykieta to nie zestaw sztywnych reguł, tylko sztuka ułatwiania życia – sobie i innym. A wakacje to świetny czas, żeby to ćwiczyć: z uśmiechem, szacunkiem i na luzie.
2026-01-18
Etykieta na luzie: Jak podać rękę z klasą?
2026-01-11
Etykieta na luzie: człowiek z klasą wie, o co nie pytać
2026-01-04
Etykieta na luzie: Czy wypada poprawiać cudze błędy językowe?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz