Kultura i rozrywka - Cała legnicka kultura i rozrywka w jednym miejscu | Portal Miejski LCA.pl

Zamknij
Polecamy

Dodaj komentarz

Ze śmiercią jej do twarzy – film, który wyśmiał nasze czasy, zanim jeszcze nadeszły

Barbara Lewandowska Barbara Lewandowska 17:59, 05.07.2026 Aktualizacja: 21:10, 01.07.2026
Skomentuj Ze śmiercią jej do twarzy AI

Są filmy, które z wiekiem się starzeją, i takie, które z czasem nabierają znaczenia.„Ze śmiercią jej do twarzy” (Death Becomes Her) w reżyserii Roberta Zemeckisa z 1992 roku zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To błyskotliwa czarna komedia z udziałem Meryl Streep, Goldie Hawn, Bruce’a Willisa i Isabelli Rossellini, która pod płaszczykiem absurdu opowiada o bardzo ludzkich lękach.

 

O czym właściwie jest ten film?

Madeline Ashton i Helen Sharp od lat rywalizują niemal o wszystko – urodę, sukces i miłość. Gdy na ich drodze pojawia się tajemniczy eliksir wiecznej młodości, obie wierzą, że wreszcie osiągnęły to, o czym marzyły przez całe życie. Szybko okazuje się jednak, że wieczna młodość nie oznacza szczęścia, a nieśmiertelność potrafi zamienić największe marzenie w najdziwniejszy koszmar.

 

Eliksir marzeń... czy początek koszmaru?

Madeline Ashton jest gwiazdą zakochaną we własnym odbiciu, Helen Sharp od lat żyje zazdrością o dawną przyjaciółkę, a pomiędzy nimi znajduje się Ernest Menville – chirurg plastyczny marzący jedynie o spokojnym życiu.

Gdy na ich drodze pojawia się tajemniczy eliksir wiecznej młodości, wydaje się, że wszystkie problemy znikną. Dzieje się jednak odwrotnie. Nieśmiertelność nie leczy charakteru. Zazdrość pozostaje zazdrością, pycha nadal niszczy relacje, a rywalizacja kobiet zamienia się w groteskowy spektakl.

Największy paradoks? Bohaterki zdobywają wszystko, o czym marzy świat, ale wciąż nie potrafią być szczęśliwe. Zamiast żyć dla siebie, zaczynają żyć wyłącznie przeciwko sobie.

 

Śmiech z ludzkiej próżności

Największą siłą filmu jest to, że nie wyśmiewa starości ani śmierci. Wyśmiewa ludzi, którzy uzależnili własną wartość od młodego wyglądu i podziwu innych.

To również celna satyra na Hollywood – miejsce, gdzie zmarszczka bywa większym dramatem niż utrata talentu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby Robert Zemeckis nakręcił ten film dziś, tajemniczy eliksir zastąpiłyby filtry w mediach społecznościowych, a lustro – ekran smartfona. Zmieniła się technologia, ale ludzkie lęki pozostały takie same.

 

Humor, który śmieje się również z widza

Odkręcona głowa, dziura w brzuchu czy bójka z łopatą należą do najbardziej kultowych scen filmu. Mało która komedia potrafi zrobić z łopaty narzędzie filozoficznej dyskusji o sensie życia.

Nie bez powodu produkcja została nagrodzona Oscarem za najlepsze efekty specjalne. Jak na początek lat 90. komputerowe triki robiły ogromne wrażenie i do dziś potrafią zaskoczyć pomysłowością. Efekty nie służą tu wyłącznie widowisku – stają się częścią opowieści i wzmacniają groteskowy, absurdalny humor filmu.

Zemeckis z niezwykłą lekkością łączy farsę z makabrą. Śmiejemy się z bohaterek, by po chwili zorientować się, że tak naprawdę śmiejemy się również z własnych kompleksów.

 

Najbardziej ludzki okazuje się... śmiertelny

Paradoksalnie najbardziej dojrzałą postacią jest Ernest. Gdy Madeline i Helen prowadzą niekończącą się wojnę o urodę i przewagę nad sobą, on wybiera zwyczajne życie – z jego radościami, rozczarowaniami i nieuchronnym przemijaniem.

Film subtelnie podpowiada, że prawdziwym luksusem nie jest żyć wiecznie, lecz mieć po co i dla kogo żyć.

 

Więcej niż komedia

Pod warstwą błyskotliwych dialogów kryje się pytanie, które od wieków zadaje sobie człowiek: czy naprawdę chcielibyśmy żyć wiecznie?

Film nie daje gotowej odpowiedzi. Pokazuje jednak, że wieczność nie rozwiązuje problemów – jedynie sprawia, że trwają dłużej. A jeśli zabraknie miłości, sensu i bliskości drugiego człowieka, nawet nieśmiertelność może stać się więzieniem.

 

Refleksja

Największa ironia „Ze śmiercią jej do twarzy” polega na tym, że jego bohaterki zdobyły wszystko, czego pragnęły – wieczną młodość, piękno i nieśmiertelność. Przegrały jednak z własną próżnością, bo bardziej kochały swoje odbicie niż ludzi stojących obok.

Bo zmarszczki nigdy nie były największym problemem człowieka. Znacznie groźniejsza jest pustka ukryta pod idealnie wygładzoną twarzą.

A może właśnie na tym polega największa przewrotność filmu Zemeckisa – największym dramatem nie jest śmierć. Największym dramatem jest chwila, w której w lustrze widzimy już tylko siebie.

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%