Są filmy, które z wiekiem się starzeją, i takie, które z czasem nabierają znaczenia.„Ze śmiercią jej do twarzy” (Death Becomes Her) w reżyserii Roberta Zemeckisa z 1992 roku zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To błyskotliwa czarna komedia z udziałem Meryl Streep, Goldie Hawn, Bruce’a Willisa i Isabelli Rossellini, która pod płaszczykiem absurdu opowiada o bardzo ludzkich lękach.
O czym właściwie jest ten film?
Madeline Ashton i Helen Sharp od lat rywalizują niemal o wszystko – urodę, sukces i miłość. Gdy na ich drodze pojawia się tajemniczy eliksir wiecznej młodości, obie wierzą, że wreszcie osiągnęły to, o czym marzyły przez całe życie. Szybko okazuje się jednak, że wieczna młodość nie oznacza szczęścia, a nieśmiertelność potrafi zamienić największe marzenie w najdziwniejszy koszmar.
Eliksir marzeń... czy początek koszmaru?
Madeline Ashton jest gwiazdą zakochaną we własnym odbiciu, Helen Sharp od lat żyje zazdrością o dawną przyjaciółkę, a pomiędzy nimi znajduje się Ernest Menville – chirurg plastyczny marzący jedynie o spokojnym życiu.
Gdy na ich drodze pojawia się tajemniczy eliksir wiecznej młodości, wydaje się, że wszystkie problemy znikną. Dzieje się jednak odwrotnie. Nieśmiertelność nie leczy charakteru. Zazdrość pozostaje zazdrością, pycha nadal niszczy relacje, a rywalizacja kobiet zamienia się w groteskowy spektakl.
Największy paradoks? Bohaterki zdobywają wszystko, o czym marzy świat, ale wciąż nie potrafią być szczęśliwe. Zamiast żyć dla siebie, zaczynają żyć wyłącznie przeciwko sobie.
Śmiech z ludzkiej próżności
Największą siłą filmu jest to, że nie wyśmiewa starości ani śmierci. Wyśmiewa ludzi, którzy uzależnili własną wartość od młodego wyglądu i podziwu innych.
To również celna satyra na Hollywood – miejsce, gdzie zmarszczka bywa większym dramatem niż utrata talentu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby Robert Zemeckis nakręcił ten film dziś, tajemniczy eliksir zastąpiłyby filtry w mediach społecznościowych, a lustro – ekran smartfona. Zmieniła się technologia, ale ludzkie lęki pozostały takie same.
Humor, który śmieje się również z widza
Odkręcona głowa, dziura w brzuchu czy bójka z łopatą należą do najbardziej kultowych scen filmu. Mało która komedia potrafi zrobić z łopaty narzędzie filozoficznej dyskusji o sensie życia.
Nie bez powodu produkcja została nagrodzona Oscarem za najlepsze efekty specjalne. Jak na początek lat 90. komputerowe triki robiły ogromne wrażenie i do dziś potrafią zaskoczyć pomysłowością. Efekty nie służą tu wyłącznie widowisku – stają się częścią opowieści i wzmacniają groteskowy, absurdalny humor filmu.
Zemeckis z niezwykłą lekkością łączy farsę z makabrą. Śmiejemy się z bohaterek, by po chwili zorientować się, że tak naprawdę śmiejemy się również z własnych kompleksów.
Najbardziej ludzki okazuje się... śmiertelny
Paradoksalnie najbardziej dojrzałą postacią jest Ernest. Gdy Madeline i Helen prowadzą niekończącą się wojnę o urodę i przewagę nad sobą, on wybiera zwyczajne życie – z jego radościami, rozczarowaniami i nieuchronnym przemijaniem.
Film subtelnie podpowiada, że prawdziwym luksusem nie jest żyć wiecznie, lecz mieć po co i dla kogo żyć.
Więcej niż komedia
Pod warstwą błyskotliwych dialogów kryje się pytanie, które od wieków zadaje sobie człowiek: czy naprawdę chcielibyśmy żyć wiecznie?
Film nie daje gotowej odpowiedzi. Pokazuje jednak, że wieczność nie rozwiązuje problemów – jedynie sprawia, że trwają dłużej. A jeśli zabraknie miłości, sensu i bliskości drugiego człowieka, nawet nieśmiertelność może stać się więzieniem.
Refleksja
Największa ironia „Ze śmiercią jej do twarzy” polega na tym, że jego bohaterki zdobyły wszystko, czego pragnęły – wieczną młodość, piękno i nieśmiertelność. Przegrały jednak z własną próżnością, bo bardziej kochały swoje odbicie niż ludzi stojących obok.
Bo zmarszczki nigdy nie były największym problemem człowieka. Znacznie groźniejsza jest pustka ukryta pod idealnie wygładzoną twarzą.
A może właśnie na tym polega największa przewrotność filmu Zemeckisa – największym dramatem nie jest śmierć. Największym dramatem jest chwila, w której w lustrze widzimy już tylko siebie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Egzamin ósmoklasisty 2026
Najwyższy czas by teraz politycy zreformowali szkoły. Wprowadzić nową reformę 2026. Zakazać komputerków, smartfoników, tablic inteligentnych. Zmienić szkoły na pokaz na szkoły do nauczania. Wrócić do kredy i samodzielnego myślenia bez wykonywania testów z tabelkami.
REFORMA SZKOŁY
19:14, 2026-07-05
Odrowska chce programu zazieleniania miasta
Mam nadzieję, że ktoś sprawdzi czy przy dworcu i przy centrum przesiadkowym nie posadzą drzew,,kulkowych,, jak np.na ul. Batalionu,,Zośki,,
Anna
19:07, 2026-07-05
Egzamin ósmoklasisty 2026
Jest bardzo widoczne szczególnie wśród elity władzy w Folwarku Prochowice. Po co wykształcenie wystarczy legitymacja Podady Swoim Ludziom i kasa do kieszeni leci.
Urzednik
18:14, 2026-07-05
Egzamin ósmoklasisty 2026
Na folwarku w Prochowicach wszyscy osiągnęli 120 % dzięki Pani Burmistrz.
Yabada
16:46, 2026-07-05