
To nie był zwykły spływ pływadeł. W jubileuszowej edycji Spływu Samoróbek o Błękitną Wstęgę Kaczawy rzeka stała się częścią świętojańskiej opowieści, w której liczyły się fantazja, własnoręczna praca i pomysł na wejście w świat słowiańskich wierzeń. Na wodzie pojawiło się osiem samoróbek, a każda z nich niosła własny znak, własny humor i własną historię.
Tegoroczny motyw prowadził uczestników w stronę dawnych wyobrażeń o naturze i żywiołach. Woda, ogień, ziemia i powietrze nie były tylko hasłem przewodnim, ale klimatem całego spływu. Kaczawa niosła więc konstrukcje inspirowane Nocą Świętojańską, słowiańską symboliką i postaciami, które brzmią tak, jakby wyszły z opowieści snutej przy ognisku.
Chcieliśmy wejść w świat słowiańskiej tradycji, w którym żywioły spotykają się ze sobą i tworzą jedną opowieść. Woda była tu naturalnie najważniejsza, bo to ona niosła samoróbki, ale obok niej pojawił się ogień, magia, natura i cały świętojański klimat. Tegoroczne pływadła miały właśnie do tego nawiązywać – wyjaśnia Jolanta Skrzypczak, dyrektorka Ośrodka Sportu i Rekreacji.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"25268"}
Na Kaczawie pojawiły się „Noc Kupały”, „Żeglarka”, „Słowiańskie Gęśle”, „Bóg Piorunów”, „Wodnik”, „Świętowid”, „Liczyrzepa” i „Świetliki”. Same nazwy budowały klimat tegorocznej edycji. Było w nich trochę mitu, trochę zabawy, trochę letniej fantazji i dużo tego, co od lat tworzy charakter samoróbek, czyli pomysłowość bez gotowego szablonu.
Najlepsza okazała się „Noc Kupały”, która wygrała jubileuszowy spływ i zdobyła Błękitną Wstęgę Kaczawy. Drugie miejsce zajęła „Zielarka”, a trzecie przypadło pływadłu „Słowiańska Głębia”. Dalej uplasowały się „Bóg Piorunów” oraz „Wodnik”.
Wyróżnienia otrzymały „Światowid”, „Liczyrzepa” i „Świetliki”. Publiczność miała jednak własną faworytkę. Nagroda publiczności trafiła do „Zielarki”.
To jest właśnie urok samoróbek. Tu nie chodzi tylko o dopłynięcie do mety, ale o pomysł, klimat i to, jak załoga potrafi opowiedzieć swoją konstrukcją temat spływu. W tym roku ten temat był bardzo wdzięczny, bo słowiańska tradycja, Noc Świętojańska i żywioły dają ogromne pole do wyobraźni – podkreśla Jolanta Skrzypczak.

Kolorowe pływadła, świętojański klimat i zabawa na rzece wymagały dobrego zabezpieczenia. Za bezpieczeństwo uczestników odpowiadał Klub Płetwonurków Pinoter, który od lat towarzyszy spływowi i zna jego charakter.
To jest dla nas ogromne wsparcie, bo Pinoter zabezpiecza spływ od początku historii imprezy. Ratownicy rozmieszczeni wzdłuż Kaczawy, cały czas obserwują to, co dzieje się na trasie. Przy takiej imprezie fantazja jest bardzo ważna, ale bezpieczeństwo musi być pierwsze mówi - zaznacza szefowa OSiR-u.
Jubileuszowy spływ sprawił, że Kaczawa na chwilę stała się rzeką z letniej opowieści. Płynęły po niej samoróbki noszące nazwy rodem ze słowiańskich wierzeń i załogi, które zamiast zwykłych łodzi przywiozły nad wodę własną wyobraźnię.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
W Legnicy bon ciepłowniczy nie zadziała. Dlaczego?
Kamila L ma nowego psa.
TW Stokrotka ssie
04:21, 2026-06-21
Autorka „Sagi Wołyńskiej” w bibliotece
Won do ziomków pod Bachmut, banderofilu! Won! Yepać upainu!
Do Zyn
04:18, 2026-06-21
Są nowe alejki w Ogrodach Francuskim i Różanym
to wszystko trzeba zburzyć i wykonać od podstaw tak by nie było widać tych rurek w wodzie. Alejki do przeprojektowania. TO ma cieszyć a nie nudzić
miliard
21:49, 2026-06-20
Autorka „Sagi Wołyńskiej” w bibliotece
Galicja i Wołyń to etniczne ziemie ukraińskie, które przed II wojną światową były przez Polskę traktowane jako ziemie polskie. Odbywała się tam kolonizacja, pacyfikacja, ograniczanie Ukraińców w prawach na oświatę i radykalna polonizacja oświaty, spalono ponad 100 cerkwi, a nieposłusznych Ukraińców zamykano w obozie odosobnienia w Berezie Kartuskiej. Czy autorka "Sagi wołyńskiej" napisała o tym w swojej książce?
Zyn
20:42, 2026-06-20