Fakty Legnica - Aktualności i Wydarzenia z Miasta | Portal Miejski

Zamknij
Polecamy

Dodaj komentarz

Deszcz raczył, burza straszyła, tęcza zachwycała. Pierwsze „Legnickie Wianki” miały magię, której nie dało się zaplanować

Lilla Sadowska Lilla Sadowska 08:59, 21.06.2026 Aktualizacja: 08:25, 21.06.2026
Skomentuj Deszcz, burza i tęcza. Tak żywioły zagrały na  „Legnickich Wiankach” „Legnickie Wianki” (Piotr Florek lca.pl)

Wianki plotły się z kwiatów, ziół i dawnej świętojańskiej symboliki

 

 

Pierwsze „Legnickie Wianki” zaczęły się od zwyczaju, bez którego trudno wyobrazić sobie Noc Świętojańską, czyli od wicia wianków. Według tradycji taki wianek miał być spleciony z tego, co dawało lato: polnych kwiatów, ziół, traw i zielonych gałązek. Mogły pojawiać się w nim chabry, maki, rumianki, ruta czy róże, a zioła dodawały mu znaczenia, bo od dawna przypisywano im ochronną i magiczną moc.

O dawnych zwyczajach opowiadała Elżbieta Chucholska, przypominając, że wianek nie był tylko ozdobą. Był roślinnym znakiem świętojańskiej nocy, splecionym z barw, zapachów i symboli. Chętnych do wicia nie brakowało, a przygotowane zioła i kwiaty znikały szybciej niż kolejka osób, które chciały zrobić własny wianek.

 

::photoreport{"type":"check-for-article","item":"25271"}

 

Gotowe wianki popłynęły później z nurtem Kaczawy, zgodnie ze zwyczajem puszczania ich na wodę. W dawnych obrzędach rzeka miała dopowiedzieć własną wróżbę, a płynący wianek łączył człowieka z naturą, wodą i najkrótszą nocą w roku.

 

Kwiat paproci wciągnął mieszkańców w świętojańską legendę

 

 

Po wiankach nad Kaczawą pojawił się kwiat paproci, czyli symbol, bez którego trudno wyobrazić sobie opowieść o Nocy Świętojańskiej. Według dawnych podań miał zakwitać tylko raz w roku i przynosić szczęście temu, kto go odnajdzie. Podczas pierwszych „Legnickich Wianków” ta legenda stała się zabawą, która wyraźnie poruszyła wyobraźnię uczestników, a samo poszukiwanie kwiatu wzbudziło niesamowicie wiele emocji.

Nie wiem, ile kwiatów paproci naprawdę zakwitło tej nocy nad Kaczawą, ale jedno było widać od razu. Mieszkańcy dali się wciągnąć w tę świętojańską opowieść, a o dobrą zabawę właśnie nam chodziło – mówi Maciej Kupaj, prezydent Legnicy.

 

Przy Kaczawie uczono też tego, co może uratować życie

 

 

W programie „Legnickich Wianków” obok ziół, kwiatów, legend i świętojańskich symboli znalazło się także miejsce na naukę ratowania życia. To był praktyczny punkt wydarzenia, który przypominał, że nad wodą dobra zabawa musi iść w parze z bezpieczeństwem. Pokazy i instruktaże pierwszej pomocy, przygotowane przez Fundację RATstały się częścią wieczoru tak samo ważną jak wianki, sport i wspólna zabawa.

To jest pierwsze wydarzenie na taką skalę i od początku zależało nam na tym, żeby miało kilka wymiarów. Z jednej strony mamy świętojański klimat, wicie wianków, szukanie kwiatu paproci, nocne biegi z pochodniami i potańcówkę, ale z drugiej strony są też rzeczy bardzo ważne, takie jak nauka ratowania życia. Chcieliśmy, żeby mieszkańcy mogli dobrze się bawić, ale też wynieść z tego wydarzenia coś praktycznego i potrzebnego. Przy takiej imprezie nad wodą bezpieczeństwo jest niezwykle ważne, dlatego cieszę się, że ten element znalazł się w programie „Legnickich Wianków” - podkreślił Maciej Kupaj.

 

Pochodnie, sport i potańcówka domknęły świętojański klimat

 

 

W programie wydarzenia znalazł się także Nocny Bieg Kupały, przygotowany dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Był też marsz z pochodniami, który naturalnie wpisał się w symbolikę ognia i letniej nocy. Obok tradycji pojawił się więc ruch, światło i wspólne przeżywanie wieczoru nad rzeką.

To nowy pomysł i pierwsza impreza w takiej formule. Widzimy, że mieszkańcy dobrze ją przyjęli, dlatego chcemy, żeby „Legnickie Wianki” wróciły za rok. Jest tradycja, jest sport, jest potańcówka i jest ten świętojański klimat, który nad Kaczawą bardzo dobrze zadziałał mówi Maciej Kupaj.

Pierwsza edycja pokazała, że Noc Świętojańska może dostać nad Kaczawą własną, miejską odsłonę. Były wianki plecione z kwiatów i ziół, puszczanie ich na wodę, szukanie kwiatu paproci, nauka ratowania życia, pochodnie i wspólna zabawa. Całość spinała pogoda, która raczyła deszczem, straszyła burzą i zachwycała tęczą.

„Legnickie Wianki” nie były więc tylko kolejną plenerową imprezą. Stały się próbą przywrócenia świętojańskiej tradycji nad rzekę, ale w formie bliskiej mieszkańcom. Pierwszy raz wystarczył, by było jasne, że ta opowieść może mieć ciąg dalszy

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%