
Pierwsze „Legnickie Wianki” zaczęły się od zwyczaju, bez którego trudno wyobrazić sobie Noc Świętojańską, czyli od wicia wianków. Według tradycji taki wianek miał być spleciony z tego, co dawało lato: polnych kwiatów, ziół, traw i zielonych gałązek. Mogły pojawiać się w nim chabry, maki, rumianki, ruta czy róże, a zioła dodawały mu znaczenia, bo od dawna przypisywano im ochronną i magiczną moc.
O dawnych zwyczajach opowiadała Elżbieta Chucholska, przypominając, że wianek nie był tylko ozdobą. Był roślinnym znakiem świętojańskiej nocy, splecionym z barw, zapachów i symboli. Chętnych do wicia nie brakowało, a przygotowane zioła i kwiaty znikały szybciej niż kolejka osób, które chciały zrobić własny wianek.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"25271"}
Gotowe wianki popłynęły później z nurtem Kaczawy, zgodnie ze zwyczajem puszczania ich na wodę. W dawnych obrzędach rzeka miała dopowiedzieć własną wróżbę, a płynący wianek łączył człowieka z naturą, wodą i najkrótszą nocą w roku.

Po wiankach nad Kaczawą pojawił się kwiat paproci, czyli symbol, bez którego trudno wyobrazić sobie opowieść o Nocy Świętojańskiej. Według dawnych podań miał zakwitać tylko raz w roku i przynosić szczęście temu, kto go odnajdzie. Podczas pierwszych „Legnickich Wianków” ta legenda stała się zabawą, która wyraźnie poruszyła wyobraźnię uczestników, a samo poszukiwanie kwiatu wzbudziło niesamowicie wiele emocji.
Nie wiem, ile kwiatów paproci naprawdę zakwitło tej nocy nad Kaczawą, ale jedno było widać od razu. Mieszkańcy dali się wciągnąć w tę świętojańską opowieść, a o dobrą zabawę właśnie nam chodziło – mówi Maciej Kupaj, prezydent Legnicy.

W programie „Legnickich Wianków” obok ziół, kwiatów, legend i świętojańskich symboli znalazło się także miejsce na naukę ratowania życia. To był praktyczny punkt wydarzenia, który przypominał, że nad wodą dobra zabawa musi iść w parze z bezpieczeństwem. Pokazy i instruktaże pierwszej pomocy, przygotowane przez Fundację RAT, stały się częścią wieczoru tak samo ważną jak wianki, sport i wspólna zabawa.
To jest pierwsze wydarzenie na taką skalę i od początku zależało nam na tym, żeby miało kilka wymiarów. Z jednej strony mamy świętojański klimat, wicie wianków, szukanie kwiatu paproci, nocne biegi z pochodniami i potańcówkę, ale z drugiej strony są też rzeczy bardzo ważne, takie jak nauka ratowania życia. Chcieliśmy, żeby mieszkańcy mogli dobrze się bawić, ale też wynieść z tego wydarzenia coś praktycznego i potrzebnego. Przy takiej imprezie nad wodą bezpieczeństwo jest niezwykle ważne, dlatego cieszę się, że ten element znalazł się w programie „Legnickich Wianków” - podkreślił Maciej Kupaj.

W programie wydarzenia znalazł się także Nocny Bieg Kupały, przygotowany dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Był też marsz z pochodniami, który naturalnie wpisał się w symbolikę ognia i letniej nocy. Obok tradycji pojawił się więc ruch, światło i wspólne przeżywanie wieczoru nad rzeką.
To nowy pomysł i pierwsza impreza w takiej formule. Widzimy, że mieszkańcy dobrze ją przyjęli, dlatego chcemy, żeby „Legnickie Wianki” wróciły za rok. Jest tradycja, jest sport, jest potańcówka i jest ten świętojański klimat, który nad Kaczawą bardzo dobrze zadziałał mówi Maciej Kupaj.
Pierwsza edycja pokazała, że Noc Świętojańska może dostać nad Kaczawą własną, miejską odsłonę. Były wianki plecione z kwiatów i ziół, puszczanie ich na wodę, szukanie kwiatu paproci, nauka ratowania życia, pochodnie i wspólna zabawa. Całość spinała pogoda, która raczyła deszczem, straszyła burzą i zachwycała tęczą.
„Legnickie Wianki” nie były więc tylko kolejną plenerową imprezą. Stały się próbą przywrócenia świętojańskiej tradycji nad rzekę, ale w formie bliskiej mieszkańcom. Pierwszy raz wystarczył, by było jasne, że ta opowieść może mieć ciąg dalszy
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
W gminie Malczyce zbierają podpisy w sprawie DK94
U ciebie też bez zmian - bieda i dziadostwo, analfabeto bez szkoły!
Do przegrywa .....
10:37, 2026-06-21
Na Młynarskiej bez gazu i reakcji spółdzielni
Minimum 2 tygodnie zwyż..
Mirek
10:35, 2026-06-21
W gminie Malczyce zbierają podpisy w sprawie DK94
Na folwarku w Prochowicach bez zmian.
Do kierowcy
09:32, 2026-06-21
W gminie Malczyce zbierają podpisy w sprawie DK94
Brawo panie wojcie Malczyc.A co robi burmistrz Prochowic w tej sprawie. Dosłownie nic.Pobiera duża kasę,bryluje w mediach i swoimi imprezami manipuluje mieszkańców.Ostatnio wzięła się mocno za politykę mając nadzieję że jej Posady Swoim Ludziom zapewnia jej że pójdzie w posłowanie.
Kierowca
09:19, 2026-06-21