Stoisz na konferencji. Rozmawiasz z kimś ciekawym, kto może być potencjalnym klientem, partnerem, współpracownikiem. Rozmowa dobiega końca i pada: „Daj mi swoją wizytówkę". Sięgasz do portfela, wyciągasz pomięty kartonik, podajesz jedną ręką, spoglądając jednocześnie w telefon. Osoba bierze ją, kiwa głową i wkłada prosto do kieszeni, nie patrząc. I już. Koniec kontaktu. Pytanie brzmi: czy ta wymiana w ogóle coś znaczyła?
Traktujemy wizytówki instrumentalnie. To sposób na przekazanie numeru telefonu i adresu mailowego. Kartka z danymi. Nic więcej. Dlatego wręczamy je machinalnie, przerzucamy od niechcenia, gubią nam się w torebce razem z paragonami.
Problem w tym, że wizytówka to coś więcej niż techniczny nośnik informacji. To przedłużenie nas samych. Nasza reprezentacja – tak się przedstawiamy. Sposób, w jaki ją wręczamy - albo przyjmujemy - mówi też wiele o tym, jak traktujemy drugą osobę.
Wizytówka wyciągnięta z tylnej kieszeni spodni, zagięta na rogach, z plamą po kawie - mówi coś o tym, jak dbamy o własny wizerunek. Rzucona przez stół, podana bez słowa, wręczona, gdy jednocześnie rozmawiamy przez telefon - mówi coś o tym, jak traktujemy rozmówcę.
Z drugiej strony: podanie czystej, zadbanej wizytówki, z uśmiechem i krótkim „Miło było porozmawiać" tworzy dobre wrażenie i buduje wizerunek profesjonalisty.
Podawaj wizytówkę tekstem do odbiorcy, żeby nie musiał jej odwracać. Nie wręczaj jej, patrząc w telefon. Kiedy ktoś daje ci swoją - poświęć chwilę, żeby na nią spojrzeć. Przeczytaj imię, stanowisko. Jeśli masz wątpliwość, jak je wymówić - zapytaj. To nie jest niezręczne. To jest uprzejme. I nie chowaj otrzymanej wizytówki od razu do kieszeni. Zauważ tę drugą osobę z jej wizytówką. To pokazuje, że ta osoba i rozmowa, którą właśnie przeprowadziliście coś dla ciebie znaczy. A ludzie rzadko pamiętają, co dokładnie powiedzieliśmy na spotkaniu, częściej pamiętają, jak się przy nas czuli. I drobne gesty - jak wzięcie wizytówki z uwagą zamiast machinalnie - mogą zadecydować o tym wrażeniu.
Ten artykuł powstał w ramach cotygodniowego cyklu o dobrych manierach - takich, które nie krępują, ale ułatwiają życie.
Jeśli szukacie więcej takich praktycznych podpowiedzi - zaglądajcie na stronę Etykieta na luzie na Facebooku i LinkedIn. Porozmawiajmy o dobrych manierach z klasą i poczuciem humoru. Nie po to, żeby prawić morały, ale żeby żyło się po prostu lepiej.
Etykieta to nie zestaw sztywnych reguł, tylko sztuka ułatwiania życia – sobie i innym. A wakacje to świetny czas, żeby to ćwiczyć: z uśmiechem, szacunkiem i na luzie.
2026-01-18
Etykieta na luzie: Jak podać rękę z klasą?
2026-01-11
Etykieta na luzie: człowiek z klasą wie, o co nie pytać
2026-01-04
Etykieta na luzie: Czy wypada poprawiać cudze błędy językowe?
Prawy14:19, 19.04.2026
Lewakom zawsze wręczam wizytówkę psychiatry
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lca.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz